Proponuję "Nic śmiesznego" lub "Kolejna komedia dla kretynów". Bez obrażania nikogo, bo sama ją przecież obejrzałam. Ale cóż mogę rzec: nigdy nie podobał mi się American Pie, więc ta "komedyjka" tym bardziej nie podeszła pod mój gust: być może dlatego, że nie bawią mnie filmy, gdzie 99% dialogów stanowi seks, ci...a, ku...as, pieprz....nie itd. Lubię głupkowate komedie, jestem fanką Nagiej Broni, ale na litość boską: ileż można zrobić filmów o waleniu konia !!! Było parę śmiesznych momentów, ale to dla mnie stanowczo za mało. Plusem jest jak dla mnie dobra muzyka i dawno niewidziany Vanilla Ice.
Dokładnie, nie cierpię takich filmów. Obejrzałam go przez przypadek, w 15 minucie zaczęłam przewijać. Adam Sandler znów zagrał w kolejnej idiotycznej "komedii".. Gdyby dało się ocenić ten film na 0, na pewno bym je wystawiła. Nie wiem, czego się spodziewałam po tym, jak widziałam "Nie zadzieraj z fryzjerem", ale z pewnością nie tego. Na miejscu Leighton Meester nie zgodziłabym się zagrać w takim filmie.