Split

2016
7,3 201 tys. ocen
7,3 10 1 201076
6,1 63 krytyków
Split
powrót do forum filmu Split

Po tych wszystkich recenzjach napaliłam się na ten film jak szczerbaty na suchary, tymczasem leci już 59 minuta a ja co chwilę zerkam na zegarek i czekam, aż zacznie się dziać cokolwiek, co uzasadni marnowanie czasu przed ekranem...
McAvoya uwielbiam pasjami, ale jeżeli ktoś uważa, że zagrał tutaj psychopatę, to chyba nie zna definicji tego pojęcia. Psychopatę i złodupca to on zagrał w Filth, albo Speak no evil,tutaj co najwyżej wymoczkowatego i zniewieściałego czubka. Rola oskarowa? Bitch please. To nie jest maksimum jego kunsztu aktorskiego,jaki ukazał m.in w wymienionych wyzej filmach,które niestety były albo zbyt niszowe, albo nie tego gatunku, by stać się ikoniczną, powszechnie uznaną i przełomową rolą, a szkoda, bo naprawdę nie można odmówić kunsztu temu klasycznie trenowanemu aktorowi teatralnemu. Niestety z fimlów kiczowatych i cukierkowych, romansów, jak Atonement, czy Becoming Jane, wskoczył od razu do Marvelowskiego blockustera, a pozniej ukazal swój prawdziwy talent właśnie w Filth, który był filmem europejskim i przeszedł bez echa. Ja np. Nie mogę się zdecydować, czy ten aktor jest dla mnie Robem, Tomasem Lefroyem,Profesorem X, czy porucznikiem Bruce Robertsonem. Wciąż czekam na tą "szufladkującą" rolę, ażebym kiedy go widzę,nazywała imieniem TEJ ikonicznej postaci, jaką był np. Generał Maximus dla Russela Crowe, czy wszystkie postacie dla aktorów grających w Lord of the rings.

Co do filmu, jest zwyczajnie nudny. McAvoy w takim wydaniu (bez włosów, zarostu, zbyt szczupły, grający transwestytę bez peruki) jest dla mnie nie do przyjęcia. Niezbyt się teżstara,ani wysila, gra od niechcenia. Nie ma w tej postaci psychopatycznej grozy,ani nie ma nawet napięcia seksualnego między nim, a jego ofiarami, na co chociaż liczyłam, wobec braku jakichkolwiek innych zalet filmu. Te relacje są takie ...niezręczne, aż ciężko patrzeć. Nastolatki strasznie irytujące, jak z American Pie. Terapeutka bohatera też się nie popisała (dla porównania psychiatra porucznika Robertsona z "Filth'", którego zagrał Jim Broadbent - jak pojawiał się na ekranie, kradł całe show i przyćmiewał nawet McAvoya, fantastycznego przecież w tamtej roli. Nie chciało się,żeby znikał z ekranu...

Cóż, dam szansę temu filmowi i obejrzę kolejną godzinę ale póki co bardziej mnie zmęczył, zirytował, zażenował...niż wzbudził jakiekolwiek pozytywne odczucia.

Filmweb A. Gortych Spółka komandytowa