Film podążający tropem starego kina typu "Obcy, ósmy pasażer Nostromo" i wydawać by się mogło, że chwilami chce się wyrwać z tego płaskiego schematu, wchodząc w głębszą psychologię (jednak szybko się wszystko rozsypuje, bo brakuje konsekwencji), to znów przybiera pozę filmu filozoficznego - i kiedy zaczynam "obcego" odczytywać na płaszczyźnie metaforycznej, znowu wszystko się rozwala przez powrót do starej kalki filmowej. Jednym słowem - był duży potencjał, wyszło jednak dość słabo.