Nowe a stare

Nowa Suspiria to opowiedziana innym językiem historia startej części, a w tym języku można się zakochać. Niesamowity klimat, nawiązania do oryginału, muzyka i przepiękne zdjęcia. To nie jest jakiś tam remake, to jest oddzielne dzieło, które można nazwać jednym z lepszych horrorów jakie powstały.

48
  • Oryginału nie widzialam, ale z opinią o nowej wersji absolutnie się z Tobą zgadzam. Westchnienia do tej pory szumia mi w głowie. Niesamowite zdjęcia, to prowadzenie kamery, klimat filmu, klimat samej historii i muzyka, przede wszystkim muzyka. Genialne. Do tego moja słabość, do wszystkiego co ma związek z wiedźmami i rytuałami. No i Markos. Uwielbiam tak psychodeliczne filmy, bo taki on właśnie dla mnie jest. Ostatnio tak dobry film jaki oglądałam, to Mother. Polecam

  • Założeniem twórców była inspiracja pierwotnym filmem, dlatego czuć inspirację ale jednocześnie jest coś nowego. Już nie mogę się doczekać jak sam zobaczę.

  • Jak najbardziej się zgadzam. Widza już od początku witają niepokojące, oryginalne ujęcia przepełnione niesamowitą warstwą dźwiękową. Emocje towarzyszące danym scenom najbardziej widoczne są w pracy kamery i w tym pieczołowicie uszytym gobelinie dźwięków: miksie seksapilu, strachu, miłości i ludzkiego zła. Ten film jak mało który wciąga w swój klimat od samego początku i nie wypuszcza ze swoich szponów. Na pewno nie jest to film dla każdego fana horrorów, gdyż stanowi nowe podejście do tego gatunku, choć ułożone na licznych klasycznych podstawach. Choć gdybym miał podać jakiekolwiek przykłady (choć wg mnie żaden nie oddaje tego, czym jest "Suspiria"), to najbardziej zbliżone do tego dzieła będą: "Mother", "The VVitch". "The Shining", horrory Polańskiego i trochę "Apostoł", no i oryginalna "Suspiria". Na filmie ciężkie czasy mogą mieć za to zagorzali fani klasycznych slasherów i nurtu rozpoczętego przez "Insidious" i "The Conjuring". "Suspiria" ani nie zalicza się do tej popularnej części gatunku, ani do klasycznego gotyckiego horroru, ale bierze z każdego coś dla siebie, dokłada masę serca i robi coś kompletnie nowego.

    Na koniec dodam ostrzeżenie, którego nikt nam nie dał przed naszym seansem, a może być ważne dla bardziej wrażliwych fanów kina (jeśli ktoś chce pójść bez żadnych informacji o tym, co znajduje się w filmie, proszę nie czytać ostrzeżenia, choć rzeczy te można wywnioskować ze zwiastuna) : film może być ciężki i zawierać triggery, jeśli ktoś jest uczulony na realistyczne cierpienie, body horror, tematykę drugowojenną i okrucieństwo, a także samookaleczanie.

  • Uwielbiam horrory ale zwiastun nie zacheca wole horrory w innym stylu

  • Pytanie do osób, które oglądały ten film - czy jest to faktycznie horror, w sensie ze zjawiskami paranormalnymi itp? Czy raczej w stronę filmu psychologicznego?

  • Ja nic z tego filmu nie zrozumiałem. Zupełnie nie wiem o co w nim chodziło. Nie wiem kto był kim, po co, dlaczego, kim były te wiedźmy itd. Kompletnie nie pojmuję. Podejrzewam, że otrzymam odpowiedź w stylu ten film to "trans", "psychodelia", "daj się ponieść uczuciom", "zanurz się w obrazie, muzyce" itd. Próbowałem i zmarnowałem 2,5 godziny. Nic z tego filmu nie wyniosłem, zupełnie nie wiem o czym to było, po co i dla kogo.

    • To już raczej dolega ci nieumiejętność śledzenia fabuły, czytania napisów, łączenia faktów bądź wysnuwania prostych wniosków. Akurat kim były wiedźmy było wytłumaczone m.in w trakcie wizyty Sary w domu doktorka, tak jak wiele innych rzeczy.

      • Postawiłaś mi diagnozę na podstawie jednego wpisu. Nie rozwodząc się zbytnio, bo nie o tym chciałem: wniosek błędny. Wyłapałem pewne kwestie (że Matki "są starsze od chrześcijaństwa" itd.), ale połączyć tego wszystkiego w logiczną całość nie potrafię: czego one chcą? O co chodzi z "przyjęciem" podczas rytuału? Co to za rytuał? W co one przemieniły te dziewczyny (w jakieś zombie?)? Nie rozumiem także roli doktora, kilku scen (np. próbka moczu) i ogólnej wymowy tego filmu. O czym on właściwie jest?

        • Była mowa że wiedźmy potrzebują nowego ciała dla dyrektorki akademii, przewodniczącej sabatu czarownic, co do której nie było pewności czy jest prawdziwą Mater Suspiriorum, ale to już inny temat. Rytuały taneczne są jednym z elementów, które mają do tego przygotować najlepszą kandydatkę. Moim zdaniem dziewczyny były zahipnotyzowane i sztucznie podtrzymywane przy życiu, Markos mogła pobierać z nich energię życiową, ew. zarażać swoimi choróbskami, zgnilizną. W rytuale mają one reprezentować 3 Matki i prawdopodobnie ich zadanie kończy się śmiercią. Nie jestem w stanie powiedzieć jak cały ten proces potoczyłby się dalej zgodnie z oczekiwaniami Markos, ponieważ została zgładzona. Co prawda mitologia Trzech Matek jest fikcyjna, ale można zauważyć, że w sabacie zostały wdrożone niektóre z szesnastowiecznych zwyczajów np. rola świadka, ekstaza poprzez taniec, obecność diabelskiej siły. O mocz czy senne wizje musiałbyś spytać reżysera bądź zinterpretować samemu. Scenariusz zawiera w sobie mnóstwo motywów od freudowskiej koncepcji psychiki, feminizmu, roli sztuki, ułomności patriarchatu, znaczeń historiozoficznych po symbolikę okultystyczną i to trochę za dużo bym mógł streścić to w jednym komentarzu bądź spłycić do "ogólnej wymowy".

          • OK! W takim razie mam już pełną jasność. Dlatego nic a nic z tego filmu nie pojąłem. Nie znam się na freudowskiej koncepcji psychiki, feminizmie, roli sztuki, ułomności patriarchatu, znaczeniach historiozoficznych (musiałem w Google'u sprawdzić co to w ogóle znaczy) ani na symbolice okultystycznej. To film dla erudytów, intelektualistów... Cóż, odpalę sobie dziś jakiś western, westerny ogarniam.

            • Nie wszystkie filmy muszą być w pełni wyjaśnione. Nie musimy wiedzieć jak dana postać przechodzi z miejsca z jednej sceny do drugiej. Nie musimy znać całego sensu jakiegoś rytuału, o ile dostajemy tyle informacji ile powinniśmy, by znaczenie historii miało sens (nie musi wpaść od razu, nie musi być prosty). Jeśli wszystkie filmy miałyby mieć prostą, zrozumiałą dla każdego strukturę, to świat byłby nudny. W takim "Insidious" masz fabułę prostą jak konstrukcja cepa, z wszystkim wyjaśnionym. Ale horror to tajemnica, horror to coś nieznanego. Nie każdy film Ci wszystko wytłumaczy, bo o ile wyjaśnienia nie są potrzebne np. w rozwoju bohaterów lub w sensie całej historii, to nie ma też potrzeby byśmy my je znali. To tak jakbyś oglądał Mad Max: Fury Road i pytał co 3 minuty, jak to możliwe, że mają tyle paliwa. Albo oglądał Incepcję i musiał mieć wyjaśnione jak działa maszyna do świadomego snu. Po co ujmować sobie magii. Dla mnie o wiele lepszym doświadczeniem jest nie zrozumieć filmu i potem oglądać/czytać jego analizy, dzieła, którymi twórcy się inspirowali, by dotrzeć do sedna.

    • "Naucz się oglądać filmy w skupieniu i uwadze"

  • podpsuje sie obiema łapami pod tym komentarzem. :-) Krotko , zwiezle i na temat. Kapitalny seans, jestem i bede pod ciezkim wrazeniem. Nawet na sile nie widze slabych punktów filmu.

  • dopiero co zobaczyłem reklamę. serio trzyma poziom oryg. ? bo zazwyczaj remake to już o kant rozbić.
    Ale sceny z taksówką i tak zakładam, że nie pobili więc już minus na koncie tego filmu jest.
    daję głowę że nie pobiją.
    dzisiaj nikt tak nie potrafi.

    • Ten film jest inny niż oryginał.
      Czasem jest tak, że ludzie oczekują rimejka, a potem przeszkadza im, że w połowie jest taki sam "eee, nic oryginalnego", a w połowie jest inny "fuj, musieli pozmieniać".
      Ten film ma podstawową fabułę opartą na tym samych wydarzeniach, ale jest inny. Fabuła jest trochę rozbudowana, architektura i wystrój wnętrz inny, pogłębione są relacje między niektórymi bohaterami, inny jest nastrój, inna wymowa. Jeśli będziesz oczekiwać takiego samego filmu, ale bardziej, jakby 110% oryginału, to się zawiedziesz. To jakby zupełnie kto inny opowiadał, własnym stylem i własnymi słowami, dość podobną historię.

  • Nie zgadzam się zupełnie. Osobiście film jak dla mnie mieści się w granicy "niezłego". Dlaczego? Jest zbyt długi (o czym pisałem gdzieś tu na forum i to nawet ze dwa razy) bo wkleja zbyt dużą ilość poszatkowanych wątków przez co tworzy dłużyzny, lata od bohatera do bohatera i niekiedy niektóre sceny na spokojnie można byłoby wyciąć, bo nie posuwają naprzód fabuły. Jako horror nie straszy, a raczej tylko niepokoi i tworzy fajny klimat, bo paradoksalnie skoro dość szybko ujawnia, że szkoła tańca jest siedzibą wiedźm, to pojawia się pytanie, co Luca Guadagnino przygotował na finał? Powiem tyle - bez epilogu byłoby naprawdę dobrze. Z epilogiem wyjaśniającym od A do Z "po co i dlaczego to wszystko?" dobrze być nie może...

    PS. Jeśli ktoś chce faktycznie tylko najeść się popcornu, to rzeczywiście "Suspiria" jest zupełnie złym adresem ("Operacja Overlord" będzie lepsza chyba do tego celu) ale nie ma co na siłę dorabiać mega głębi do tego tylko przyzwoitego filmu w gatunku. Nie posiada on ukrytego przesłania a historia, jak już zostaną odkryte wszystkie karty, jest tak naprawdę prosta. Wiem, że za jakiś czas pojawią się analizy rozkładające nową "Suspirię" na czynniki pierwsze, analiza niektórych kadrów czy scen, ale to już będzie tylko weryfikacja składników, które posłużyły na ten obraz a nie jakiegoś morału, którego ta fabuła jednak najzwyczajniej nie ma.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: