Film jest bez wątpienia klasykiem kina akcji i dobrze się go ogląda ale nagromadzenie ściem, farta dobrych i frajerstwa tych złych w drugiej połowie filmu przytłacza.
- 140 miliardów dolarów chronione przez kilku opasłych frajerów z łapanki. Zresztą gdzie byli ci od monitoringu, gdy źli mordowali ich kolegów w holu?
- Willis wchodzi do windy z czterema rosłymi zawodowymi zabójcami. Jeden po prawej, jeden po lewej, dwóch za plecami i... rozwala ich wszystkich w 2 sekundy. Nawet Kapitan Ameryka w "Zimowym Żołnierzu" w niemal identycznej scenie radzi sobie z dużo większym trudem.
- Ogromna fala wody pędzi tunelem, niszcząc wszystko po drodze ale dzielnego Willisa wiszącego na wiszącej kratce oderwać nie może jak zresztą samej kratki.
- Snajper nie może trafić z kilkudziesięciu metrów w Willisa słaniającego się na trawaniku i to z kilkoma powtórkami.
- Jeden z głównych złych najpierw przez cały film powtarza - "Wykończ gliniarza, wykończ gliniarza, szkoda czasu na zabawę, zabij go" a potem sam mając Willisa na widelcu cacka się z nim dając mu czas aby doszedł do siebie i przeprowadził kontratak.
- Jeremy Irons złapawszy Willisa i Samuela "Mothafacka" Jacksona zamiast ich po prostu odwalić jak na profesjonalistę przystało zostawia ich samych przywiązanych do bomby aby się uwolnili i dalej go ścigali. Schemat jak z najgorszych Bondów. Naprawdę Gruber nie oglądał w życiu ani jednego Bonda? Naprawdę nie podejrzewał, że się oczywiście uwolnią. Nie mógł im chociaż stóp i dłoni przestrzelić?
- Jeremy Iron siedzi w helikopterze i wali w Willisa z automatu. Ani razu nie trafia a Willis zdejmuje helikopter jednym strzałem z rewolweru.
Ktoś może powiedzieć. - To tylko film, trzeba na to przymknąć oko.
Cóż mógłbym przymknąć oko gdyby to było pół żartem pół serio, na granicy pastiuszu jak w "Commando" czy "Cobrze" niestety film jest dużo bardziej poważny i poprzez tą poważną otoczkę te wszystkie fabularne kity przytłaczają.
Mogło być 8/10 a tak tylko 6/10
Zachowanie Ironsa bylo typowe dla gangstera, ktory caly film bawil sie ze swoimi ofiarami. Dlatego nie chcial ich rozwalic. To taki psychol z wdziekiem:)
Kapitan to mial chyba 10 przeciwnikow:) A w windzie McClane zabija od razu 2 i to jest wytlumaczalne, bo w ciagu sekundy czlowiek niewiele zdazy zrobic. Pozostaje mu 2 z czego jeden ma pistolet przy glowie.
Helikopter nie zostal zniszczony strzalem McClane`a.
Wiadomo, to film akcji:)