Bardzo dobre zdjęcia, dobra gra aktorska, piękny kolor filmu i właściwie to wszystko.
Film jest za bardzo naciągnięty. Coppola i kino latynoamerykańskie - to się poprostu gryzie.
hmm... fabuła tego filmu jest prosta i mam wrażenie odtwórcza. kiedy siedziałem w kinie miałem podobne wrażenia do Twoich- rewelacyjne zdjęcia, świetna gra, genialny montaż, ale treść trochę miałka. ale z biegiem czasu pomyślałem, że w tym właśnie wyraża się geniusz Coppoli, że prostą historię potrafił pokazać nie infantylnie, nie w stylu filmów klasy "B", co przy tej historii byłoby łatwe. pokazać rzewnie, naiwnie, robić z tego dramat. a Coppola potrafił tego uniknąć, czarując realizacją, mnie ostatecznie bardzo do tego filmu przekonał. na pewno nie będzie to najważniejszy film w jego dorobku, pewnie nie będzie się do niego wracało po latach, ale wg mnie warto ten film zobaczyć.
notabene, chyba kino ma to do siebie, ze potrafi przykuć uwagę, pokazać ciekawie coś, co jest proste, może nawet naiwne, coś co było geniuszem dawnego kina, gdzie historia, którą można byłoby opowiedzieć w dziesięciu zdaniach przykuwa na dwie godziny.
Masz rację ale mimo wszystko dla mnie "Tetro" jest za mało przekonujący. Film jest dopieszczony ale brakuje tej kropki nad "i". Przecież końcówka filmu wyszła nieporadnie. W kierunku dyskretnej satyry raczej bym się nie skłaniał choć jest to mocny argument. Jestem zagorzałym fanem kina iberoamerykańskiego może dlatego tak krytycznie podchodzę w tym przypadku, brakuje mi tego południowego ducha. Nie mniej zgadzam się, że film jest wart obejrzenia. Hmmm ciekawe też jest to, że porównując zaznaczam TYLKO obecną twórczość ojca i córki to wg mnie Sophia obronną ręką wychodzi na przód... "Inkarnacja" talentu :) Byłoby to sprawiedliwe prawda?