Myslalem ze bedzie duzo gore, sporo przemocy, w kazdym razie tytul filmu raczej to sugeruje,niestety nic bardziej mylnego,gore stosunkowo niewiele jak na rzeznika,nic nowego,potencjal byl ale zmarnowany szczerze mowiac dosc nudny,jednak po azjatyckich horrorach spodziewam sie wiecej,taka sobie sieczka ot co.
Jest to moje pierwsze zetknięcie z tego typu horrorem, dopiero w planach mam sięgnięcie po inne znane tytuły podobne do tego.
Spodziewałem się okropnie brutalnego i chorego filmu, a dostałem film bardzo chaotyczny, niemożliwie hałaśliwy, niekonsekwentny i dość brutalny, ale może dokładniej:
To co mi się spodobało od pierwszych chwil to sposób kręcenia 'z ręki' (w tym przypadku głównie z głowy :D ), niestety z czasem sposób ten niesamowicie irytuje za sprawą chaotyczności. Wiem, że w innych filmach ta metoda kręcenia również ma nadać pewnego przyśpieszenia, realizmu i napięcia, ale tu mi się to z biegiem seansu nie podobało. Może to przez zamknięte, mocno ograniczone i słabo oświetlone lokacje.
Z czasem na nerwy działa montaż, bo w kilku ważniejszych scenach kamera nagle zmienia bohatera, a w jednej z końcowych scena robi to częściej niż co sekundę.
Co do jego hałaśliwości nie mam zamiaru się zbyt rozpisywać, napiszę tylko że pod koniec seansu zastanawiałem się nad wyłączeniem, gdyż od natężenia wrzasków i biliona innych jazgotliwych dźwięków rozbolała mnie głowa.
Byłem pewien, że "The Butcher" pokaże mi niesamowite efekty gore, a w gruncie rzeczy w większości mocniejszych scen kamera ukazywała zupełnie co innego. Jedynie scena z okiem (oczywiście bardzo ciemna) ukazała trochę więcej, ale mimo wszystko wyglądała średnio. Z jednej strony film ten chce stanąć w szeregach największych filmowych masakr, a z drugiej strony nie jest na tyle brutalny.
Bardzo mi się nie podobała niekonsekwencja, która biła po oczach. Jak choćby scena z biciem ofiary młotkiem w twarz (w 2 albo 3 scenach) gdzie lała się krew i ogólnie mocno oddziaływało to na widza po to by w późniejszych scenach o tym totalnie zapomniano, a ów bohater ukazany był z tylko lekko zakrwawioną twarzą.
Dostałem na pozór tylko brutalny wizualnie film, który większy wpływ na mnie miał po seansie, gdy dotarło do mnie że podobne zdarzenia mogą dziać się faktycznie na tym chorym świecie.
Ja z tego typu filmami mam do czynienia od dawna i wiele tego typu "dzieł" oglądałem.
Również spodziewałem się chorego gore w azjatyckim stylu. Niestety film w moim odczuciu to totalna porażka.
W całym, jakże nudnym filmie mamy do czynienia z aż(!) dwoma scenami gore - ucięcię palców rąk piłą mechaniczną oraz wydłubanie oka. I koniec, to wszystko, poza tymi dwoma scenami nie otrzymujemy już nic (my - miłośnicy kina ekstremalnego). Reszta to głównie jakieś trzęsące się obrazy marnej jakości (coś w stylu Blair WP) oraz wiele jęków, stęków, itp.
Zdecydowanie nie polecam tego filmu wszystkim - nie zachwyci, a wręcz zanudzi on miłośników gore i im podobnych zboków; dla rzeszy pozostałych widzów będzie to film "zryty" i głupi.