Never grow up (esej na temat filmu)

O ile pierwsza część "To" broni się jako samodzielny film, tak przed seansem drugiej należy zapoznać się z pierwszą. "To: Rozdział 2" jest sequelem tego typu, że jest on nierozerwalnie połączony z poprzednikiem. Jeśli pierwsza część spodobała Ci się ze względu na retro klimat i kreacje nastoletnich aktorów to tutaj możesz być nieco mniej usatysfakcjonowany. Jeżeli natomiast spodobała Ci się ze względy na postać Pennywise'a i jego przemian to będziesz wniebowzięty. Jeśli nie podobała Ci się pierwsza część to raczej nie masz powodu sięgać po sequel. Bohaterowie choć dorośli to pozostali niemal tacy sami, a Pennywise choć jeszcze bardziej obrzydliwy i przerażający w swoich wcielaniach straszy w ten sam sposób. Dziecięcy aktorzy w obrazie sprzed 2 lat nie dali się zdominować klaunowi. Ten choć przerażał znajdował się w kontrapunkcie do relacji między naszymi bohaterami. Gdyby ze scenariusza pierwszej części usunąć wszystkie momenty z klaunem wciąż mielibyśmy świetny film o przyjaźni. W drugiej zaś poczynania klauna i jego powrót napędza całą akcje i motywację bohaterów. Motywem przewodnik tak jak w poprzedniej części jest oczywiście walka z własnymi lekami. Jak już mówiłem w pierwszej części dziecięcy aktorzy nie dali zdominować się kreacji Bill'a Skarsgard'a tak już tutaj dorośli aktorzy są w jego cieniu. Oczywiście w pewien sposób się tego spodziewałem. W tej części wszyscy aktorzy spisali się naprawdę świetnie, jednak naturalnie brakowało im pewnego uroku, który posiadały dzieci i który tak fascynował. Również intensyfikacja wszelkich obrzydliwych i przerażających wcieleń Pennywise'a miała wpływ na to, że dorośli członkowie Klubu Frajerów wypadli odrobinę mniej interesująco i przyciągająco. Skoro już jesteśmy przy klaunie trzeba przyznać, że tutaj reżyser próbował sam siebie przeskoczyć w kreowaniu wcieleń Pennywise'a. Nasz antagonista jest jeszcze bardziej brutalny i bezpośredni w swoich poczynaniach. Jak dla mnie jednak było tego trochę za dużo. Oczywiście każdy nowy potwór w którego wcielał się Pennywise był na swój sposób przyciągający (a jednocześnie odpychający) to jednak reżyserowi chyba zabrakło pomysłu w jaki sposób jeszcze przestraszyć widza. Mnie osobiście w pewnym momencie odrobinę ulały się kolejne cyfrowe przekształcenia i iluzje klauna. Odświeżeniem mogła być w tym przypadku postać Bowers'a który był prawdziwym zagrożeniem dla bohaterów. Tego jednak jest zdecydowanie za mało, choć z tego co pamiętam i w książce jego udział jako dorosłej postaci nie był tak znaczący. Dla większości jednak liczba i wymyślność przeobrażeń klauna będzie plusem. Andy Muschietti tak jak w przypadku pierwszej części połączył grozę z humorem. Zresztą w obu filmach w udany sposób. Bohaterowie żartują nie tylko po scenie grozy w celu rozładowania napięcia ale także w samym środku jakiś przerażających wydarzeń. Żarty czy zabawne sytuacje nie są moim zdaniem tak subtelnie serwowane jak w przypadku tegorocznego "Midsommar", gdzie humor jest podany w tak subtelny i nie nachalny sposób, że widz może się nawet nie zorientować, ze był zastosowany taki zabieg. Scenarzysta Gary Dauberman robi to w bardziej oczywisty sposób jednak ten humor mi odpowiadał i dobrze zrobił filmowi. Świetna odskocznia od scen grozy. Poza tym dostaniemy też odrobinę wzruszeń, nostalgii i ciepła. Wszystko to co charakteryzowało książkę Kinga. W ten sposób przeszedłem też do bardzo ciekawego wątku zawartego w tym filmie. Bill będąc pisarzem i scenarzystą jest krytykowany, że nie potrafi pisać zakończeń. Nie chcę tu w jakikolwiek sposób spoilerować zakończenia filmu ale wydaje mi się, ze jest to prztyczek w nos lub humorystyczna zaczepka ze strony twórców filmu do Kinga. Wystarczy spojrzeć np. na zakończenie "Cujo" odmienne w wersji książkowej i filmowej. Kolejnym nie mniej interesującym wątkiem jest ten o męskiej przyjaźni, który może nie wprost ale bardzo wyraźnie naznaczony jest podtekstem homoseksualnym. Nie pamiętam jak to było w książce Kinga, ale chyba Król Grozy uniknął aż tak wyraźnym podtekstów homoseksualnych pomiędzy męskimi członkami Klubu Frajerów. Mnie osobiście to nie przeszkadzało w odbiorze filmu. Co prawda wszyscy wiemy dlaczego takie wątki są umieszczane/przemycane we współczesnych filmach. Jest to jednak tak subtelne i ukazane w bardzo pozytywnym świetle, ze chyba nikt nie powinien mieć z tym problemu. Technicznie obraz stoi na tym samym poziomie co poprzedniki. Może nawet jest odrobinę lepszy. Zmiana operatora nie odbiła się negatywnie na zdjęciach. Jak już wspomniałem mnie osobiście raziła mnogość zastosowanej techniki cyfrowej w przypadku przemian Pennywise'a. Podobały mi się za to różne przejścia pomiędzy scenami czy bohaterami jak np. ta z niebem i puzzlami. Nie wiem na ile jest to zasługa montażysty a na ile reżyserskiej wizji. W tej dziedzinie jednak znów palma pierwszeństwa należny się Ari Asterowi, który w "Hereditary" doprowadził to chyba do perfekcji. Pisałem już o tym jak poradzili sobie główni aktorzy w tym filmie muszę jednak wspomnieć o paru epizodach. Xavier Dolan jako Adrian Mellon był całkiem niezły jednak największy uśmiech pojawił się u mnie gdy zobaczyłem na ekranie Petera Bogdanovich'a, który zagrał Petera Bogdanovich'a oraz Stephena King'a jako typowy małomiasteczkowy sprzedawca. Również postać pani Kersh zapada w pamięć. Choć film trwa blisko 3 godziny to nie można się na nim nudzić. Co chwilę coś się dzieje, albo na płaszczyźnie straszenie z morderczym klaunem w roli głównej albo na płaszczyźnie relacji między bohaterami. Nowe "To" w zestawie jako 5 godzinny film prezentuje się co najmniej 2 klasy wyżej niż obraz z 1990 roku. Choć tamten film miał swój urok to jednak jeśli ktoś będzie chciał sięgnąć po ekranizację powieści King'a ja polecę filmy pana Muschiettiego. Nawet jeśli tej części brakuje uroku, który nieśli ze sobą młodzi aktorzy i który jak dla mnie uczynił film "To" tak świetnym to tu pomimo pewnej wtórności dotyczącej przemian klauna kontynuacja jest bardzo udana. Można się wzruszyć, uśmiać i przestraszyć. To koniec. To więcej nie powróci.

22

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię