Tolkien

2019 1 godz. 52 min.
6,6 14 438
ocen
6,6 10 14438
17 702
chce zobaczyć
{"rate":5.25,"count":4}
{"type":"film","id":794466,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Tolkien-2019-794466/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Tolkien
  • Ciekawe, czy dadzą Lewisa do tego filmu :D Obaj panowie byli dla siebie przyjaciółmi, zrestą Tolkien nawrócił go na katolicyzm, co ciekawe.

  • Ketrid2_ ocenił(a) ten film na: 5

    Lapydus Z tego co czytałem w jednej z biografii Tolkiena pamiętam że o ile wpłynął on na powrót Lewisa do Chrześcijaństwa to nie zdołał go nakłonić do przejścia na Katolicyzm. Lewis wywodził się ze środowiska protestanckiego (angikańskiego) i żywił niechęć do Katolicyzmu. Tolkien był Katolikiem ale nie takim zwyczajnym ale ortodoksyjnym i nie - ekumenicznym tzn. żywił do Protestantyzmu jeszcze większą niechęć niż Lewis do KK. Należy pamiętać że właśnie m.in kwestie wyznaniowe stały się przyczyną końca ich przyjaźni, choć inne też na tym zaważyły jak np. pretensje Tolkiena o to że Lewis wykorzystał w swej twórczości jego pomysły, czy niechęć Tolkiena do niektórych przyjaciół Lewisa, których ten sprowadzał na spotkania Inklingów, a których Tolkien ledwie tolerował.

  • Ketrid2_ Zapewne masz rację, nigdy w ten temat się nie zagłębiałem. Dzięki za poprawienie ;)

  • Ketrid2_ "Tolkien był Katolikiem ale nie takim zwyczajnym ale ortodoksyjnym i nie - ekumenicznym"

    Jakim?! Tolkien był całkiem zwyczajnym katolikiem, oczywiście według standardów sprzed ostatniego soboru. Opinie o jego konserwatyzmie biorą się z tego, że w oczach anglikanów brytyjscy katolicy byli automatycznie skrajnymi konserwatystami. Trudno, żeby Tolkien był 'katolikiem ekumenicznym' (cokolwiek to znaczy) w czasach, w których Kościół katolicki był przeciwny ruchowi ekumenicznemu.

  • Ketrid2_ ocenił(a) ten film na: 5

    Varshewer Ruchy "postępowe" w KK rozwinęły swe wpływy na długo przed Vaticanum Secundum, to dlatego już Pius X wprowadził w 1910 r. Przysięgę Antymodernistyczną. Zwolenników daleko idących zmian w KK ( w tym Ekumenizmu właśnie) było w czasach Tolkiena bardzo wielu, no i w końcu nurt ten zwyciężył w osobie Jana XXIII. Tolkien za największego z papieży uważał właśnie św. Piusa X., był też przeciwnikiem VS ze względu na zmiany w liturgii, do końca życia pozostał zwolennikiem Mszy Trydenckiej.

  • Ketrid2_ To może prościej: "katolicy" popierający ekumenizm byli w czasach Tolkiena w najlepszym wypadku pseudokatolikami czy katolikoidami.

  • Ketrid2_ ocenił(a) ten film na: 5

    Varshewer raczej konwergencjonistami

  • Varshewer jest na to słowo 'modernizm'

  • Ketrid2_ Chyba raczej w wątki wyznaniowe nie bedą się bawić w tym filmie. Oby :D

  • RadoslawKamil czyli nie chcesz aby film biograficzny opowiadał o tym co najważniejsze w życiu człowieka?

  • MisterTornister w punkt :)

  • Ketrid2_ ocenił(a) ten film na: 5

    RadoslawKamil To raczej niemożliwe, bo odegrały one w życiu i twórczości Tolkiena ogromną rolę. Ich wycięcie chociażby z przyczyn politpoprawnych, to tak jakby nakręcić jego biografię bez wzmianki o Władcy Pierścieni. Zastanawiam się czy w filmie, twórcy nie pójdą na łatwiznę z wygodną i często powtarzaną tezą, że to obie wojny światowe miały wpływ na twórczość pisarza, mimo że sam Tolkien z uporem maniaka twierdził że nie (a i tak ciągle go tym wątkiem stręczono).., za to Katolicyzm jak sam pisał w listach gruntowną..

  • Ketrid2_ @Ketrid2_ mozesz podac zrodlo tych informacji ?

  • Ketrid2_ ocenił(a) ten film na: 5

    mx_natej część info chyba z Duriez Colin "J.R.R. Tolkien Niezwykła biografia twórcy Śródziemia", sporo ciekawostek w jednej z dawnych Frond (kwartalnik) znalazłem, ale i ze szperania w internecie, co dokładnie wiem z jakiego źródła - ciężko mi odtworzyć bo apogeum zainteresowania Tolkienem mam dawno za sobą

  • Ketrid2_ Lewis nie żywił niechęci do KK. Świadczy o tym choćby książka "Chrześcijaństwo po prostu", gdzie z głębokim szacunkiem wyraża się o rycerskiej miłości katolików do Matki Bożej. Poza tym rozesłał przed opublikowaniem "Chrześcijaństwo...."do przedstawicieli kościołów: anglikańskiego, któregoś z protestanckich i właśnie księdza katolickiego, nie chcąc uchybić żadnemu z wyznań. Po przeczytaniu jego wielu książek, mam wrażenie, że przyzwyczajenie do tradycji i religii rodziców skłoniło go do anglikanizmu, a nie niechęć do "papistów". Pisanie o głębokiej niechęci do KK jest moim zdaniem mocno krzywdzące.

  • Ketrid2_ ocenił(a) ten film na: 5

    Sammy_Jo Nie pisałem o głębokiej niechęci, a tylko niechęci Lewisa, bo mimo wszystko, Tolkien go do KK nie przekonał, a z tego co pamiętam to właśnie, antykatolickie uprzedzenia dominujące w otoczeniu Lewisa ( pochodził z ultra-antykatolickiego środowiska ulsterskich protestantów), miały na to wpływ. Myślę, że prędzej rabin by został księdzem niż Lewis Katolikiem, zwłaszcza że jego nawrócenie było długotrwałym procesem intelektualnym a jego wiara ewoluowała i nie miała wiele wspólnego z pobożną, mistyczną wręcz wiarą Tolkiena.

    Tolkien w liście do syna tak pisał o postawie Lewisa:

    "W sumie jednak jedynym ostatecznym fundamentem Kościoła anglikańskiego jest nienawiść do naszego Kościoła – zakorzeniona tak głęboko, że pozostaje nawet wtedy, gdy usunie się całą nadbudowę (C.S.L. na przykład czci Najświętszy Sakrament i podziwia zakonnice!). Jeśli jakiś luteranin ląduje w więzieniu, chwyta za broń, ale gdy morduje się katolickich księży – nie wierzy w to (i śmiem twierdzić, że tak naprawdę myśli, iż sami się o to prosili)."

  • Ketrid2_ Tolkien też nie siedział w głowie Lewisa, a sam pewnie był uprzedzony do protestantów (co akurat według mnie jest w pełni zrozumiałe;). Nie mniej wydaje mi się, że Lewis, który przeszedł przez zagorzały ateizm, podchodził do wiary z trochę innej pozycji niż ulsterscy protestanci. C.S Lewis w "Chrześcijaństwie po prostu" pisze: "Wrogość spotykała mnie głównie ze strony osób pozostających na obrzeżach Kościoła anglikańskiego (...)wzajemna duchowa bliskość Kościołów chrześcijańskich okazuje się bowiem najsilniejsza w centrum każdego z nich, tam gdzie zamieszkują jego najwierniejsze dzieci". Według mnie trudno o bardziej otwartą i braterską postawę.

  • Ketrid2_ ocenił(a) ten film na: 5

    Sammy_Jo Lewis nie był zagorzałym ateistą. Ja bym go raczej nazwał "człowiekiem poszukującym" :) niż jakimś zabetonowanym ateuszem. Wspominał jak pewnego razu w rozmowie ze znajomym, naprawdę "zagorzałym" ateistą, ten nagle zauważył, że dowody na historyczność Ewangelii są jednak zaskakująco mocne, co było wstrząsem dla Lewisa. Na długo przed znajomością z Tolkienem pewien wpływ na skruszenie ateizmu Lewisa miało parę innych osób jak np. Georg MacDonald i Chesterton. Jego podejście do wiary przypominało wagę - szala przechylała się powoli z jednej na drugą stronę, by czasami w chwilach kryzysu znów wahnąć się w kierunku zwątpienia. Wydaje mi się, że Lewis sam był na obrzeżach anglikanizmu, bo właściwie jego nawrócenie było dość specyficzne i nieortodoksyjne tzn. Lewis chadzał własnymi ścieżkami i o ile Tolkiena można zaliczyć do katolickich "ortodoksów" to Lewisa nazwałbym "liberalnym" - nieortodoksyjnym anglikaninem. W dzisiejszych czasach Lewis z pewnością byłby fanem papieża Franciszka, podczas gdy Tolkien ciskałby na niego gromy..

  • Ketrid2_ Tu też się nie mogę z Tobą zgodzić do końca. Pomysły na kapłaństwo kobiet w kościele anglikańskim napawały Lewisa przerażeniem. Był przeciwnikiem modernizmu, opowiadał się za skromnością obyczajów i pisał otwarcie o homoseksualizmie, jako grzechu (mimo, że w ówczesnej Anglii szczerzył się on w męskich szkołach i nie tylko). Myślę, że jedyną "szczeliną" w jego silnej wierze był ślub z rozwódką Joy Grisham. Ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Pan Bóg chciał, by Lewis był pozbawiony i tej słabości i zabrał mu Joy zaledwie po kilku latach małżeństwa. Bardzo dużo o tym wszystkim myślałam, bo prawdę mówiąc jemu zawdzięczam nawrócenie (na katolicyzm, co prawda;) Wiem, że wiara jest łaską od Pana Boga, ale w moim przypadku narzędziem tej łaski były pisma Lewisa. Papież Franciszek to już zupełnie inna historia....:(

  • Ketrid2_ ocenił(a) ten film na: 5

    Sammy_Jo Lewis w szkole był molestowany przez starszych kolegów, stąd jego nienawiść do Sodomitów, ale i obawa przed nimi, czy nawet o posądzenie o takie skłonności - dlatego preferował towarzystwo żonatych mężczyzn. Nie chodziło mi jednak o podejście Lewisa do "postępów postępu" w obyczajowości czy denominacji z którą czuł się związany, ale o jego pozytywny stosunek do ekumenizmu i otwartość na inne wyznania chrześcijańskie oraz brak przywiązania do anglikańskich dogmatów. Tak jak napisałem Lewis nawrócił się i czuł się związany z denominacją z której się wywodził ale był w znacznej mierze "wolnym jeźdźcem". Myślę że równie dobrze mógłby się uważać za Chrześcijanina bez oficjalnej przynależności do jakiejkolwiek denominacji.

  • Ketrid2_ Słucham? Końca przyjaźni? Nie no, większej bzdury nie słyszałem. Oni do końca się przyjaźnili, choć później nie spotykali się tak często jak wcześniej. A dlaczego nie ma go w filmie? Powód jest całkiem prosty, pojawił się jakiś rok po tym, jak Tolkien zaczął pisać Hobbita, więc film nie sięga do tego okresu zwyczajnie.

  • Ketrid2_ ocenił(a) ten film na: 5

    filmomaniak96 Tolkien w liście do syna Michaela:

    "Wiele osób wciąż mnie uważa za jednego z jego bliskich. Niestety, przestało tak być jakieś dziesięć lat temu. Najpierw rozdzieliło nas nagłe pojawienie się Charlesa Williamsa, a potem małżeństwo Jacka. Nawet mi o nim nie powiedział; dowiedziałem się o tym długo po jego zawarciu."

  • Ketrid2_ Czy pisze, że zostali wrogami? Nie, tylko, że zerwali ze sobą kontakty. To jakby "zawieszenie" przyjaźni, ale nie jej koniec. W końcu to potem Lewis często pisał recenzje Władcy Pierścieni. Gdyby zostali wrogami, to po co miałby to robić?

  • Ketrid2_ ocenił(a) ten film na: 5

    filmomaniak96 Popadasz w skrajności - nigdzie nie było mowy o wrogości! Od kiedy to koniec przyjaźni automatycznie oznacza wrogość.. Zerwać ze sobą kontakty to "zawieszenie" przyjaźni!? - w tym przypadku to naprawdę skomplikowana sprawa - można tu się spierać, czy ich przyjaźń osłabła czy po prostu zanikła, ale jedno jest pewne - przyjaźń Tolkiena i Lewisa była trudną przyjaźnią - zbyt wiele ich dzieliło by mogło być inaczej, to że przetrwała tak długo, nie przeradzając się w otwartą nieprzyjaźń i tak można uznać za cud.

  • Ketrid2_ Specjalnie przesadziłem, by pokazać, że ci, którzy piszą o końcu ich przyjaźni nie zawsze mają rację i nie powinni być tak pewni swoich poglądów.

  • Lapydus też jestem ciekawa :)

  • Lapydus Pierwsza zapowiedź
    https://www.youtube.com/watch?v=Girzu81oS8Q&t=0s
    Więcej najnowszych zwiastunów: Facebook Trailery Srailery

  • Lapydus Lewis powinien w tym filmie pojawić się definitywnie. To dzięki niemu Tolkien zdecydował się wydać "Władcę Pierścieni" . Tolkien zwracał wielką uwagę na detale i słowa, ciągle był niezadowolony ze swojej historii i ciągle ją poprawiał. Lewis był pierwszym czytelnikiem "Władcy" i to właśnie on zmotywował Tolkiena do publikacji swego dzieła. Prawdopodobnie gdyby nie on, nie otrzymalibyśmy historii o Drużynie Pierścienia. Z tego też względu myślę, że Lewis powinien się pojawić w filmie opowiadającym o genezie "Władcy Pierścieni". Wkurza mnie to, to obecni twórcy tworzący o nich biografie, chcą wymazać nam ze świadomości ich przyjaźń.

  • adidos09 Ale jak miał się pojawić? To zaburzyłoby do reszty chronologię filmu. Przecież Lewis się pojawił już po tym, jak Tolkien był w połowie pisania Hobbita, a film kończy się pisaniem pierwszego zdania z niego.

  • filmomaniak96 Nie. Tolkien i Lewis poznali się w 1926, a Hobbit zaczął być pisany w latach 1930-32. Więc się już znali parę lat. Poza tym to właśnie Lewis był jednym z pierwszych, który przeczytał Hobbita.

  • filmomaniak96 A dla czego Lewis się nie pojawił reżyser też wyjaśnił - po prostu na wątek z Lewisem musiałby poświęcić dodatkowe 45 minut. Jeśli idzie o mnie, to raczej bym wytrwał 165 minut na filmie. Mogli też wywalić zbędnie powielające sceny z wojny. Kiedy po raz któryś widziałem Tolkiena w morzu krwi i trupów, wszelkie większe emocje opadły, pozostało przewracanie oczami.

  • adidos09 Owszem, może i się poznali, ale z tego co czytałem w biografii to było coś w stylu: mijali się na korytarzu uniwersytetu, każdy śpiesząc za swoimi sprawami. Poza tym Lewis czytał, ale minęło dużo czasu, zanim Tolkien dał mu Hobbita, to nawet chyba stało się rok po jego napisaniu. Dlaczego? Bo Tolkien po prostu nie chciał pokazać Hobbita, bo to była baśń napisana specjalnie dla jego dzieci - i nikogo więcej.

  • filmomaniak96 W biografiach które czytałem było, że Tolkien dał Lewisowi Hobbita do przeczytania dużo wcześniej. Tolkien czytał też Hobbita na spotkaniach Inklingów. Nawet na Wikipedii można to przeczytać. Ponadto, to że się mijali na korytarzu uniwersytetu to też za bardzo nie prawda, bo prowadzili ze sobą długie dyskusje na temat wiary, mitu i istnienia Boga. Lewis nawrócił się w 1931, więc ich przyjaźń na pewno wówczas była na zaawansowanym etapie. Ich przyjaźń nieco osłabła dopiero wtedy, gdy Lewis zaczął stawać się popularnym pisarzem, wydając eseje, "Opowieści z narnii" i autobiografię. A to są lata 40 i 50te.

  • adidos09 Z tego co czytałem w biografii, ich przyjaźń miała się dobrze właśnie w 1931 roku. Zatem dyskusje mogły się zacząć 4 lata wcześniej, ale to maksymalnie. A ten okres w filmie przecież został sprowadzony do blokady twórczej Tolkiena i jego życia rodzinnego, więc za bardzo Lewis jeszcze się tam nie pojawiał, bo zazwyczaj dyskutowali w domu Lewisa lub w gospodzie.

  • Lapydus PRÓBOWAŁ go nawrócić na katolicyzm, ale Lewis, zakuty ateista stał się ewangelicznym chrześcijaninem (protestantem)