Akcja obrazu Marcusa Nispela toczy się wartko, wypełniona rzezią spokojnych Indian oraz walką Dawida (nasz dzielny bohater o imieniu Duch i niewielu jego pomocników) z Goliatem (czyli masą rozrośniętych, barbarzyńskich Skandynawów). Zabawne, że choć Wikingowie mówią w jednym z języków skandynawskich, to Indianie, nazywający się Ludem Świtu, posługują się czystą angielszczyzną. Ciekawy jest natomiast fakt, który podczas seansu "Tropiciela" rzuca się w oczy jako pierwszy, iż nastrojowe zdjęcia, utrzymane w tonach sepii i chłodnych błękitów, doprawionych krwistą czerwienią, przypominają barwy wczesnych polskich wydań komiksu "Thorgal".