Juz samo dotrwanie do konca tejze zenujacej produkcji jest nielada wyczynem. Szajs z najwyzszj polki. Chlopak wychowany w indianskim plemieniu trudniacym sie zbieractwem i handlem do perfekcji opanowal sztuke wladnania mieczem i niczym starozytny rambo wycina w pien hordy zaprawionych w boju wikingów, ktorzy po przeplynieciu oceanu postawili sobie za swoj zyciowy cel wybicie bandy indiancow pacyfistow... Pomijam juz zepchniecia tychze indian do roli kompletnych oferm, uciekajach w poplochu na widok wlasnego cienia. Akcja, montaz, dialogi, gra aktorska i cala reszta moze za wykjatkiem wmiare ciekawej scenografii i kosiómów to kompletna klapa. Z takim budzetem spodziewalem sie czegos pokroju 13tego wojownika ale po raz kolejny mozna sie przekonac ze pieniadze to nie wszytsko a i tak entuzjaztow tego chlamu z pewnoscia niebraknie..