Trois couleurs: Rouge

1 godz. 39 min.
7,9 42 978
ocen
7,9 10 42978
27 505
chce zobaczyć
6,6 17
ocen krytyków
{"rate":6.647059,"count":17}
{"type":"film","id":1162,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Trois+couleurs%3A+Rouge-1994-1162/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Trzy kolory: Czerwony
  • o_andrzej ocenił(a) ten film na: 10

    "Czerwony" to mój ulubiony film. Arcydzieło, czyli w danej kategorii dzieło na najwyższym możliwym poziomie. Piękny, bogaty, mądry, wielowątkowy i wielowarstwowy film. Do tego świetna gra aktorów i świetna muzyka. Trochę jak dobra fuga (bardzo kunsztowna, polifoniczna forma muzyczna) Bacha, które też uwielbiam i które też są arcydziełami gatunku. Film ujął mnie od pierwszego obejrzenia, ale widziałem go wielokrotnie i wciąż do niego wracam. Zadziwia mnie, nie wszystko do końca rozumiem, choć wiele z niego do mnie już dotarło, włącznie ze szczegółami, niekiedy trudnymi do uchwycenia. Ale nie o wielkości filmu i mojej nim fascynacji, człowieka po 60-ce, chcę pisać.

    Niedawno film obejrzała moja 26-letnia córka. Przymierzała się do niego kilka razy, rezygnując w połowie, a nawet wcześniej. Wreszcie dobrnęła do końca. "Tato" - zapytała po obejrzeniu - "o czym ten film naprawdę jest?" Usiłowałem wytłumaczyć, mówiłem o braterstwie, o przenikaniu sie wątków, uczuć, zgorzkniałości, optymiźmie, starcia dobrego ze złem, itd., ale czułem, że to do niej nie przemawia. I dotarło wtedy do mnie, że tego filmu nie da się zrozumieć i docenić nie przekraczając pewnego wieku. Młody człowiek, nawet bardzo inteligentny i tak dobrze wykształcony jak moja córka, dopiero wchodzący w życie, niewiele z niego zrozumie. Nie ma na to żadnych szans, bo niewiele jeszcze w życiu przeżył. Trochę tak jak rozmowa ze ślepcem o kolorach. Nie dziwię sie zatem komentarzom typu: "taki sobie ten film", "przeintelektualizowany", "najgorszy z całej trójki" albo pytaniom mojej córki.

  • o_andrzej Miałam 24 lat jak pierwszy raz zobaczyłam "Czerwonego" w kinie i byłam zachwycona, więc co do Twojej córki, nie obraź się, ale to jest kwestia wrażliwości, a nie wieku. Pozdrawiam.

  • o_andrzej ocenił(a) ten film na: 10

    madmenfanka Nie obrażam się. :) Staram się wyobrazić siebie samego w wieku, powiedzmy 28-30 lat (męski odpowiednik wieku 24-26 u kobiet) i swoje odczucia i reakcje po pierwszym obejrzeniu "Czerwonego". Staram się... i nie bardzo mi to wychodzi. Na pewno nie dotarło by do mnie zniechęcenie i zgorzknienie sędziego. Tego nie da się zrozumieć przed 60-ką. Braterstwo między starszym mężczyzną i młodą kobietą? Też pewnie bym tego nie pojął. Ale reszta? Zawód miłosny dwójki młodych? Polifonia zdarzeń, przeplatanie się wątków. To pewnie by do mnie dotarło. I podobnie do Ciebie, być może, byłbym filmem zachwycony nie do końca wiedząc o czym on jest. A moja córka jest jaka jest. Na pewno dla mnie najukochańsza na świecie. :)

  • o_andrzej Uważam, że kwestie rozumienia pewnych rzeczy bardziej związane są z osobistymi doświadczeniami i przeżyciami niż z wiekiem. Jak ktoś ma załóżmy 30 lat i wciąż żyjących rodziców, nie będzie rozumiał co czuje osoba 15-letnia po śmierci matki.

  • o_andrzej ocenił(a) ten film na: 10

    madmenfanka I masz rację. :) Jak w kawale o rabinie, gdy dwóch Żydów pyta się który z nich ma rację. Po prostu, życie jest złożonym procesem. :) Mimo wszystko młodemu człowiekowi trudno jest wyobrazić sobie myśli i wrażenia 60 latka. W drugą stronę łatwiej, choć nie zawsze łatwo. :)

  • Jakub_Mroz ocenił(a) ten film na: 8

    o_andrzej Co najmniej 25 lat lub być choć trochę doświadczonym życiowo. Filmów Kieślowskiego nie zrozumie ten, kto nigdy nie stracił bliskiej(nie tyle spokrewnionej czy z bliskiej rodziny, ale bliskiej sercu) osoby, po której pozostała w nim jakaś pustka, nie zrozumie ten, co kino traktuje jak rozrywkę i ten, kto miłość traktuje jak zabawne łaskotanie w żołądku, śmiech i zauroczenie sobą.
    Inteligencja nie jest równorzędna mądrości.
    Można być wybitnym analitykiem finansowym, doskonałym sprzedawcą, wybitnym prawnikiem, świetnym lekarzem, ale być wystarczająco głupim i ślepym, by nie potrafić zrozumieć własnych dzieci i żony, by nie potrafić wykazać się empatią do ludzi obok czy rozumieć mechanizmów polityki.
    Mądrość to wiedza z wielu dziedzin, doświadczenie, otwarty umysł i nieograniczanie go zasadami fizyki czy normami prawnymi.

  • o_andrzej Dziś zobaczyłem go po raz kolejny. I znowu zrobił na mnie tak samo wielkie wrażenie. Kieślowski był/jest wielki!

  • nowhore94 ocenił(a) ten film na: 8

    o_andrzej Ładny komentarz. Też uważam, że ten film jest wielowątkowy, ale ja widzę w nim dwie zasadnicze kwestie: po pierwsze prowokuje do wniosku, że nie ma prostego podziału na dobro i zło, człowieka nie da się jednoznacznie zaszufladkować albo jako dobrego, albo złego, zachowuje się różnie w zależności od okoliczności w jakich się znajduje. Ponadto łatwo jest wydać wyrok, ludzie robią to ochoczo, a mało kto zadaje sobie trud "wejścia" w czyjąś skórę. Poza tym film porusza wątek minięcia się z przeznaczeniem i niesie pozytywny przekaz - że nigdy nie jest za późno na ponowne nadanie sensu swemu życiu.

  • Krzypur ocenił(a) ten film na: 10

    o_andrzej Wystarczy 18/

  • mk34 ocenił(a) ten film na: 8

    o_andrzej Mądrze napisane, dzień przed obejrzeniem tego filmu, oglądałem "Miłość" Haneke i uważam, że to dobry film ale na pewno bardziej bym go docenił będąc już starszym człowiekiem. Trzeba przeżyć, doświadczyć pewnych sytuacji, by móc w pełni zrozumieć niektóre filmy.

  • LukaszJarosz25 ocenił(a) ten film na: 8

    o_andrzej Wiek nie ma związku z inteligencją i wrażliwością, a młody człowiek również może być po wielu trudnych przejściach. Myślę, że mniej więcej tak odpowiedziałby Krzysztof Kieślowski.

  • LukaszJarosz25 powyżej 40 lat na pewno , róznica miedzy 20, 30 , 40 i tak dalej jest kolosalna

  • romantycznysceptyk ocenił(a) ten film na: 9

    o_andrzej ==spojler==
    Coś w tym jest... Pamiętam, że ostatni raz gdy oglądałem film, byłem po seansie "Podwójnego życia..." więc Valentine kojarzyła mi się z tamtą, mocno przewrażliwioną bohaterką (dlatego może - patrząc na sędziego - zwracałem uwagę tylko na jego oschłość, nie widząc wewnętrznej przemiany...). Wczoraj dopiero dostrzegłem, jak złożoną postacią jest sędzia, i jak posłużył twórcom do przedstawienia złożonej koncepcji losu, w której młody prawnik niejako 'powtarza' dzieje starszego.

    Jednak, o ile w "Podwójnym życiu..." bohaterka wydaje się być zagubiona - a nawet rozszczepiona - w tej przestrzeni m i ę d z y, to w "Czerwonym" bohaterom (głównie staremu sędziemu) siłą uczuć udaje się obłaskawić ten rozziew, połączyć w spójną całość dwa (pozornie) odległe końcówki włóczki. To, co przy pierwszym kontakcie wydaje się chaosem, uzyskuje dodatkowy wymiar i sens poprzez głęboką introspekcję, zrozumienie inności i empatię. Sędzia rozumie, że nie może naprawić błędów przeszłości, ale może 'pomóc' przyszłości - i właśnie to robi. No i urzekła mnie subtelność relacji między nim a Valentine, której za pierwszym razem w ogóle nie dostrzegłem... Wielkie kino...

  • Krzypur ocenił(a) ten film na: 10

    romantycznysceptyk Dziś "leci" o 20.00 na Kulturze 2.