Momentami zbyt dosłowny (czasem obrzydliwy), momentami za głośny. Jedyny plus to realistyczne odtworzenie warunków życia na stepie, ale czasem było to nie do wytrzymania (zdecydowanie za dużo dźwięków - śpiew dziewczynki w pomieszaniu z odgłosami zwierząt powodował ból głowy). Ogólnie - niestety rozczarowanie.
chociażby sam poród owieczki, widac było narządy rodne itd...
co do spiewającej dziewcynki xD, to pomimo tego, że śpiewała naprawdę ładnie i raczej czysto, w pewnym momencie zaczęło mnie drażnic to, że w ogóle śpiewa.
Co rok prorok, więc odpowiadam w 2012. :)
Warstwa dźwiękowa owszem nie powala na kolana, ale wolę ból głowy raczej od "Tulpana" niż od "hajskulowo-montanowych" ulizanych pioseneczek.
Czegoś też nie rozumiem. Jeśli plusem jest realizm, to dlaczego przeszkadza dosłowność? Albo wóz, albo przewóz... Narządy rodne panienkom kolą w delikatne oczęta? Proszę więc zaprzestać własnej higieny intymnej i protestować przeciw obecności w szkolnych programach nauczania biologii i wychowania do życia w rodzinie. Niech się dzieci biorą z kapusty, a wszystkie małe owieczki niech będą tak słodkie, czyste i pachnące jak te z kiczowatych łobrazecków nasego Jezusicka... -.-
oglądając film realistyczny nie oczekuję scen prawie naturalistycznych...zresztą widziałam parę filmów tasiemców, ale na tyle ciekawych, że dałam im 9 czy 10, tu niestety nie ma tego "WOW" i tyle, =P
trochę za daleko posunięte wnioski wysuwasz co do higieny i czego tam jeszcze xD... to chyba już niezbyt tyczące się tematu...
No tak, jeśli akcja nie jest jak w "Kill Billu" czy "Desperado", to od razu można wyskoczyć z obelgą o tasiemcu... Ja właśnie warstwę dokumentalną cenię tu wyżej niż fabularną, bowiem byle fabułkę można nakręcić dość szybko. Poczytaj trochę o kulisach filmu [choćby na http://fdb.pl/film/156274-tulpan/pressbooki/6228 ] , obejrzyj go jeszcze raz i zastanów się, czy aby na pewno ten film tylko "ujdzie".
Wnioski są jak najbardziej w temacie. To dygresja o "obrzydliwym realizmie". Ale przecież można dalej spać spokojnie, nie dostrzegając łączności między Prosiaczkiem z "Kubusia Puchatka" a baleronem czy szynką na kanapce, którą mamunia zrobiła na szkolne II śniadanie.
Pozdrawiam.
Szkoda, że jesteś tak tendencyjna/ny, że tak jak reszta osób na FB zarzucasz, że jak uważam film za powolny, to porównujesz go do kina akcji, trochę to przykre...o kulisach filmu czytałam i wyrobiłam zdanie na podstawie zebranych informacji i samego filmu, więc proszę mnie nie pouczać tylko dlatego, ze moje zdanie na temat filmu odbiega od twojego. jest to niedojrzałe i irytujące tak jak twoje przykłady, które nic nie wnoszą.