zupełna egzotyka, a mimo to okazuje się, że emocje i uczucia, tęsknoty i marzenia są wszędzie takie same. Twórcom filmu udała się wielka sztuka: człowiek żyjący w dostatku w dużym europejskim mieście, może zidentyfikować się z chłopakiem żyjącym na kazachskich stepach. Nie sądziłem, że coś takiego jest w ogóle możliwe. Film udowadnia, że jednak jest - choćby na chwilę.
piękny film o marzeniach i o dążeniu do ich realizacji. a marzenia: tak proste i uniwersalne. polecam
ps. podoba mi się określenie "duże europejskie miasto" w odniesieniu do Lublina ;)
Wiesz, to raczej figura retoryczna, uogólnienie. Wcale nie myślałem o Lublinie, pisząc to. Dlatego też nie pisałem w pierwszej osobie. ;)