Spodziewałem się kolejnego przestawiciela mojego ulubionego nurtu w kinie,
czyli filmu kontemplacyjnego. Tulpan jednak, choć utrzymany w konwencji
dokumentu, kipi emocjami i humorem. To, co najsilniej na mnie oddziałało,
to wyeksponowanie uniwersalności uczuć i zachowań. Wydaje nam się, że
ludzie, którzy mieszkają na pustkowiu w zupełnej niemal izolacji, a ich
żywot ogranicza się do czynności fizjologicznych i monotonnej pracy, żyją
bezrefleksyjnie, wegetują, i z powodu strachu przed tajemniczą naturą nie
wyobrażają sobie innego sposobu na życie. Tutaj mamy jednak gorące uczucia
(nieodwzajemniona miłość), problemy dorastania, konflikt "miasto-jurta",
zderzenie pokoleń, walkę o własną godność... Problemy są te same na całym
świecie, zmieniają się tylko dekoracje. Kilka scen zapadnie mi na długo w
pamięci, a najbardziej samotny, niemal histeryczny śpiew najmłodszej
dziewczynki, warto zobaczyć ten film chociażby dla tego momentu.