Wydarzenia mają miejsce kilka miesięcy przed opuszczeniem Libanu przez Izrael. Liraz Liberti, komendant placówki wojskowej podkłada ładunki wybuchowe pod budynek. W obronie tego właśnie budynku zginęli jego przyjaciele. Jest on również świadkiem upadku wpojonych mu wartości jak i degeneracji psychicznej i fizycznej żołnierzy mu poddanych.
Nie jestem pewien, czy to zamierzony cel, ale film ten w pewnym stopniu przypominał mi klimat książki
"Pustynia Tatarów" Dino Buzzatiego. Monotonne życie żołnierzy z dala od cywilizacji w bazie, której
nienawidzą, ale z czasem ich umysły tak zostają omotane czarem twierdzy, iż nie potrafią sobie
wyobrazić życia...
Mógłby być naprawdę bardzo dobry, ale w nim akcji jest może z 15 minut maksymalnie, a reszta no cóż sobie jest. Wiem, że to dramat, jakieś psychologiczne pierdoły, ale widziałem dużo podobnych filmów, ale jednak coś się w nich działo i wzbudzały dużo więcej emocji. Zmarnowany potencjał, klasycznie. 6/10.