ja bym jeszcze dał jeden punkt za Nicolasa Cage'a no i może jeszcze jeden za Claire Forlani skoro tak na to patrzysz ;p
Jeszcze parę punktów za ironię i zestawienie brytyjskiej powściągliwości zmartwychpowstałego Bonda z amerykańskim stylem "nakopmy im do dup!". To naprawdę przyjemne kino akcji, te intertekstualne gierki potrafią wciągnąć.
No cóż. Wszędzie znajdzie się ktoś kto od dobrego kina akcji woli oglądać pokemony bo według niego tam więcej się dzieje