Przez cały film zastanawiałem się, czy 6 kolegów sobie tego nie zmyśliła. Nie wiem, czy takie było założenie twórców, ale zamiast czuć grozę, tylko się irytowałem ich ciągłymi kłotniami i rozwiązywaniem WSZYSTKICH spraw na forum publicznym, a im większa publika tym lepiej. Travis po wrócenie na ziemię, zamiast dzwonić na pogotowie, dzwoni do przyjaciela. Ten zamiast dzwonić na pogotowie, dzwonią do typów od UFO i jak zwykle się kłócą. W zasadzie większość dialogów w tym filmie to kłótnie o nic.
Dallas - kozak, który zachowuje się jak tchórz w momencie porwania, ciągle pomiata resztą kolegów, jakby nic się nie stało, a jego duma nie ucierpiała. Natomiast kompletnie niezrozumiałe jest dla mnie, dlaczego wszyscy mieszkańcy uważają Mika za zabójcę, skoro podejrzanych była piątka, a on zupełnie nie miał motywu. W filmie jest kilka niewyjaśnionych wątków (indianin, odizolowanie Mike'a).
Gra aktorska nie zachwyca.