Nie spodziewałam się wiele po północnokreańskiej produkcji, no, może poza wylewająca się
propagandą. I owszem, propaganda była, ale mniej, niż się spodziewałam. Imiona "ukochanych przywódców" padają tam tylko 2 czy 3 razy. Ogólnie dostajemy wykład o tym, że wszystko co
zagraniczne jest złe i że prawdziwy Koreańczyk...