„Powtórek z rozrywki”. Znowu jeden usaowski marine - superhero, sam (z lekką pomocą innego usaowskiego byłego wojaka) rozwala tłumy złych, uzbrojonych po zęby, znających „ku-fu” terrorystów-separatystów i ratuje zakładników a na koniec żonę. To twardziel nad twardzielami, nawet bomba złożona z kilkunastu lasek...
Nic porywającego ale można zobaczyć. Jedno co mnie drażni niezwykle i to w każdym filmie
gdzie się pojawia, to frajerskie sceny "wielkiej love" kiedy to jest sobie główny bohater i jego
żona czy też nie żona, on ją oczywiście ratuje zgładzając po drodze niezliczone ilości wroga i
w scenach kiedy ją już skądś...
...druga czesc to totalna porazka, juz dawno sie tak nie ubawilem :) Jeden z najmniej realistycznych filmow w moim krotkim 28 letnim zywocie :] A na dokladke gra aktorska tak fatalna, ze przynajmniej z 10 razy mialem ochote go wylaczyc i wykasowac z kompa...Na szczescie ogladalem go na raty, bo raczej przy jednym...