W filmie tym widzimy Maroko w erze hippisowskich, wówczas modnych wycieczek do tego kraju. Daleko od cywilizacji, banków, mediów i polityki. Odkrywanie nowych form zabawy, oto co przyciągało nierzadko bogatych hipisów do Maroka. Spokój i wyciszenie także. To właśnie skłoniło do wyjazdu z Londynu Julię wraz ze swymi dwiema córkami. Poszukiwanie celu życia, jego sensu, poznanie nowej religii, dążenie do słodkiego niebytu, odłączenia duszy od ciała, pozbawienia się uczuć. W tej roli widzimy Kate Winslet. Napisano o tej roli: "następna po Titanicu", co przez dłuższy czas odżegnywało mnie od tego filmu. Przemogłem się wreszcie i zauważyłem że pani Winslet potrafi zagrać na dobrym poziomie i to nawet w dość interesującym obrazie. Julia odbywa swoistą pielgrzymkę do szkoly sufistów mieszczącej sie w Algierii. Po drodze jej osobisty świat dojrzewa i wreszcie odnajduje szczęście dla siebie w szczęściu rodzinnego życia i opieki nad córkami, które zresztą zostały bardzo zaniedbane przez dość egoistyczne dążenia matki ( tutaj wraz z fabułą filmu popadam zanadto w moralizatorstwo). I to właśnie stanowi przesłanie tego filmu: poszukując szczęscia gdzieś daleko nawet nie zdajemy sobie sprawy jak blisko się ono znajduje.
Uzupełnieniem do filmu jest znakomita muzyka ówczesnych gwiazd rock & rolla.