Co sie takiego stalo, ze Tyler postanowil wypuscic tego chlopca i uratowac Becky? Caly czas wszystko sie zapetlalo, brat Becky zabil Tylera (tak bynajmniej myslal) i wszystko wydawało sie znowu zapetlic, ale jednak nie. Chyba, ze nie ma takiego wyjasnienia, a wszystko to po prostu głębsza metafora.
Mi się wydaje, że za każdym razem Tyler ginął spadając z dachu. Jednak tym razem leżało już tam tyle trupów Tylera, że upadek go nie zabił (miękkie lądowanie). I dzięki temu tym razem (pierwszy raz) historia mogła się potoczyć inaczej.