Ojciec wywozi córkę i syna na australijską pustynię i sam popełnia samobójstwo. Osierocone dzieci starają się odnaleźć drogę do domu, w czym pomaga im Aborygen.
Nie rozumiem dlaczego dzieci poszły w kierunku przeciwnym do tego, z którego przyjechały z ojcem.
W Walkabout nie warto szukać jakichkolwiek dosłownych elementów, a już najbardziej trzeba odrzucać dosłowność całej podróży. Jako że Roeg chciał stworzyć metafizyczne dzieło, w którym zestawi różne kultury, uwypuklając ich różnice i podobieństwa, wykorzystał aborygeńską tradycję, która polegała na tym, że młodzi Aborygeni wyruszali w podróż przez Australię, aby dojrzeć, nauczyć się życia i stać się mężczyznami. W tym celu potrzeba było także innej kultury, czyli dzieci z bogatego domu, które jednak nie zamierzały uczyć się życia - zostały w nie brutalnie wrzucone przez ojca samobójcę. Bezsens ich działań wynikał z porzucenia, nowej nieznanej sytuacji, nieprzystosowania do życia.
Do takich filmów warto wyłączać blokady. Pytania o przyczynę i skutek często przestają mieć sens. Polecam filmwebowe interpretacje:
https://www.filmweb.pl/film/Walkabout-1971-11531/discussion/Kod+nieznany,2029890
https://www.filmweb.pl/film/Walkabout-1971-11531/discussion/Dzie%C5%82o+kontempl acyjne...,1734712
https://www.filmweb.pl/film/Walkabout-1971-11531/discussion/Do+refleksji,3105292