Fabuła niby sztampowa, wśród odizolowanej od świata społeczności pojawia się chłopak który niby matrixowy Neo wszystko zmieni. Czy na lepsze?
Chociaż aktorzy nie wykazują się niczym wybitnym, to dobrze zagrali swoje role. Moim zdaniem byli trochę zbyt poważni, brakowało typowego dla młodzieży luzu. Thomas zagrał postać zbyt idealną, praktycznie pozbawioną wad, dużo ciekawszymi postaciami Alby i Minho. Z Newt mam problem, bo Thomas Sangster mimo że już jest dorosły, nadal wygląda jak dziecko i nie mogę sobie go wyobrazić jako jednego z przywódców grupy.
Ale najfajniejszą i najsympatyczniejszą według mnie postacią był grubasek Chuck. Blake Cooper zagrał naturalnie i jak należy, nie da się nie polubić tego kolesia. Moim zdaniem zagrał lepiej od Sangstera.
Najciekawszymi momentami w filmie były wypady do labiryntu i walki z Grieverami, oczywiście też sceny końcowe. Fakt że to dopiero początek trylogii, oby kolejne filmy były co najmniej równie dobre.