Chciałem obejrzeć film Tornatore i poprosiłem w wypożyczalni o "Wszyscy mają się dobrze". I włączam, a tu De Niro. Na większość świetnych filmów, które widziałem, trafiałem przez przypadek i zadziałało to też w tym przypadku.
Super scenariusz. Film jest spokojny, ale nie ma w sobie nic z przeintelektualizowanej nudy. Rola De Niro to mistrzostwo świata. Jest to piękna opowieść o - mówiąc w dużym w skrócie - o rodzinie, a raczej o ojcu i dzieciach, którzy próbują stać się rodziną. Przy okazji reżyser zabiera nas w różne części Ameryki: Chicago, New York, Las Vegas...
Nie wiem, czy potrzebnie robili z bohaterki granej przez Drew B. lesbijkę. Ostatnio mam wrażenie pewnej nadreprezentacji homoseksualistów w "mainstreamowych" produkcjach hollywoodzkich, ale może jakoś tak przypadkowo dobrały mi się filmy.
Jest ten film w stylu Tornatore: spokojny, ale wciągający, piękny, ale nie kiczowaty. Jest tylko jedno "ale". Mogę nie mieć tyle radości z oglądania włoskiego pierwowzoru.