A mi się on nie podobał. Jeśli mówiąc o "to właśnie miłość" to są siebie warte. Sympatyczna była jedynie ta amerykanka z taksówkarzem a reszta to dno (moim zdaniem).
Ku mojemu zdumieniu - muszę się zgodzić. Nie przepadam za Bollywoodem (no dobra, mówiąc wprost, nie lubię Bollywoodu), ale w tym wypadku naprawdę opłaciło się przemęczyć rodzinkę (babcia zasnęła, mama zaczęła czytać gazetę, ja oglądałam zawzięcie). Dziełko nierówne, jak to często bywa w przypadku opowieści wielowątkowych. Jedne historie bardziej, inne mniej czerpały z filmów zachodnich (motyw z niewiernym mężem przechodzącym kryzys wieku średniego żywcem zerżnięty z "Zatańcz ze mną" i "To właśnie miłość"), ale smutne losy małżonków, próbujących skonsumować swój związek mimo przeciwności losu - bezcenne. No i, Bogu dzięki, obyło się bez tańców pod piramidami. Tyle ze strony "profana". Pozdrawiam!
Faktycznie, za dużo tego dobrego w jednym filmie. Ale ja daję aż 7, wcale mi się nie dłużył, piosenki wpadały w ucho, wątki się łączyły w zgrabny sposób. Poznałem wtedy że bollywood nie kończy się na SRK, Kajol i Rani. Govinda, Akshaye, Anil to świetni aktorzy i zainteresowali mnie na tyle bym zaczął bardziej drążyć indyjską kinematografię.
Największym minusem są najwięksi gwiazdorzy - Salam i Priyanka, choć w tej parze salman jest kompletnym cieniasem.