Pierwszy raz miałem okazję obejrzeć Bruneiską produkcję, więc moje zaciekawienie było w tym przypadku o wiele większe. Film jest o znanej już z filmu Raid sztuce walki silat, której uczy się główna bohaterka i ma zamiar wystąpić w zawodach. Nie będę się rozpisywał nad fabułą, bo opis filmu jest poniżej, ale historia została poprowadzona w sposób przystępny, aczkolwiek dla niektórych troszkę nudnawy, może z tego względu, że nie należy się nastawiać na walki, bo to tak naprawdę tylko tło. Bardziej skupiono się na aspektach emocjonalnych bohaterów, ich relacjach, niż na samych walkach. Tytułowa Yasmin bardzo mi się spodobała, to był jej pierwszy film, świetnie poradziła sobie aktorsko i w scenach walk. Denerwowało mnie trochę to chodzenie w tych chustach, taka ładna dziewczyna, a musiała w nich chodzić. Na szczęście nie było to zbyt częste. Co do samych scen walk to tutaj mogę się troszkę przyczepić, kamera nie ukazywała całej sylwetki, hulała jak w amerykańskich filmach, za to choreografia była dobra. Gdyby nie to, to ocena byłaby wyższa, ale ogólnie film przyjemnie się oglądało i mam nadzieję, że będę miał okazję obejrzeć jeszcze filmy z tą aktorką w przyszłości.
kamera jak w amerykanskich filmach bo to typowa produkcja za dolary tylko z inaczej wygladajacymi aktorami,taki kolejny etap wypierania miejscowej kultury przez zachod