Dla fanów Beatlesów obowiązkowy ;)

Moja opinia na temat tego filmu będzie bardzo nieobiektywna, bo uwielbiam ten zespół. Jestem świeżo po projekcji i chyba musiałbym go obejrzeć jeszcze raz. Zachłysnąłem się muzyką i po czasie zdałem sobie sprawę, że film momentami był ckliwy, czasem pretetensjonalny, ale płaszcz beatlesowskich przebojów przykrył te wszelkie mankamenty.
Jednak poczułem mrowienie, kiedy główny bohater spotkał sędziwego już J. Lennona - człowieka, który prowadził spokojnie życie na wybrzeżu, w oddali, całkowicie nieświadomego statutu megagwiazdy jaką miał w innej rzeczywistości. Można róznie interpretować i oceniać ten zabieg reżyserski, ale na mnie zadziałał mocno - poczułem niepokój, jakiś żal, tęsknotę, może dlatego, że wbrew wielu interpretacjom, które w znakomitej większości mówią, że szczęscie jest najważniejsze, to ja poczułem, pewną przegraną - i dla społeczeństwa i dla tego Lennona. Rzeczywistość, gdzie Lennon nie rozwinął skrzydeł, gdzie minął się ze swoim prawdziwym powołaniem, gdzie świat nie poznał Help, Strawberry Fields i wielu innych. Czasem mam wrażenie, że i my sami żyjemy w takiej alternatywie - kto wie może w innej rzeczywistości bylibyśmy bardziej spełnieni niż w obecnym życiu, gdzie idąc do niezbyt lubianej pracy, nieświadomie odrzucamy własny talent i to, czym moglibyśmy zainspirować świat....

3

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię