Mauvais sang

1 godz. 56 min.
7,0 1 488
ocen
7,0 10 1488
3 404
chce zobaczyć
6,4 7
ocen krytyków
{"rate":6.428571,"count":7}
{"type":"film","id":7608,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Mauvais+sang-1986-7608/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Zła krew
  • kangur_msc_CM ocenił(a) ten film na: 8

    Bardzo ciekawy obraz. Uczta wizylana, zarówno za sprawą pięknych zdjęć, żywych barw rodem z
    filmów Almodovara (ach ta krwista czerwień), niezwykłych lokacji i scenografii, jak i pięknych
    aktorek (Binoche i Delpy). Fabuła jest tu ciekawa, ale sprawia wrażenie pretekstowej, lub
    metaforycznej. Dla mnie to jednak przede wszystkim forma, której dopełnia doskonale dobrana
    muzyka. Klimat jest naprawdę świetny, nawet jeśli z filmu nie wiele wynika. Dla smakoszy nowej
    fali („Szalony Piotruś” się kłania, choć może nie w tak zawrotnym tępie).

  • Dorothy_Vallens ocenił(a) ten film na: 7

    kangur_msc_CM Krytycy określają ten nurt jako neobarok francuski i faktycznie, wspomina się o inspiracji nową falą. A strona wizualna jest oczywiście obłędna.

  • esforty ocenił(a) ten film na: 7

    Dorothy_Vallens Przecież większość kadrów jest w tym filmie wysmakowana. Nadto, inscenizacji towarzyszy aura wyrafinowanej uczty wizualnej na poziomie barwy, budowy planu, aktywności dynamicznej kamery... podczas gdy tworzący zjawisko zwane Nową Falą, trochę się wyzłośliwiam, czasem nie wiedzieli, że mają włączoną kamerę.
    To, iż intryga przedstawiona jest pokrętnie i osobliwie jeszcze nie spycha tego dokonania w odmęt Nowej Fali.
    Cytując klasyka: "Kawałek wosku to jeszcze nie świeca, trzeba to jeszcze sknocić".
    Good night, and good luck, esforty.

    7/10

  • esforty "podczas gdy tworzący zjawisko zwane Nową Falą, trochę się wyzłośliwiam, czasem nie wiedzieli, że mają włączoną kamerę" - to chyba mętnie znasz to zjawisko, że tak piszesz, bo wspominany „Szalony Piotruś” to niemal sama wysmakowana forma i nie jest to jedyny taki film z tego nurtu. I ten passus "o pokrętnej i osobliwej intrydze", gdy w Nowej Fali ulubionym tematem było spotkanie dziewczyny z chłopakiem i tyle, jak sam Godard manifestował: "Nie możemy wam przebaczyć, bo nigdy nie zdołaliście sfilmować dziewczyny, jakie kochamy, i chłopców, na jakich natrafiamy codziennie". W samej "Złej krwi" jest mnóstwo nawiązań do Nowej Fali, parafraz, ten film to popis erudycji. Sama intryga jest pewnym pretekstem. Muszę to napisać, ale ten film i ten reżyser wyłonił się z odmętów Nowej Fali, Carax był protegowanym samego Godarda, który w tym jednym z nielicznych przypadków zachwycał się młodym twórcą, mówił, że jest nadzieją i przyszłością kina. Dodam, bo może to cię zdziwi, ale Carax inspirował się też polskimi filmami, sam pisał zachwycając się wczesnymi filmami Skolimowskiego i Wajdy.

  • esforty ocenił(a) ten film na: 7

    brava Pofolgowałem z opinią na temat francuskiej Nowej Fali i doigrałem się!
    Bezsprzecznie, moja znajomość tejże jest mętna, generalnie. Ale...
    Claude Chabrol, zanim rozpoczął realizację "Pięknego Serge'a", utrzymywał że nie wiedział gdzie patrzy się w wizjer kamery i ogólnie ,,przechwalał" o własnej niekompetencji warsztatowej.
    Innym razem oznajmiał buńczucznie cyt.- ,,Wszystkiego, co trzeba wiedzieć, aby reżyserować, można się nauczyć w cztery godziny".
    Inny wielki Nowej Fali, Francois Truffaut, deklarował "Każdy może zostać reżyserem filmowym".
    Wygłaszający powyższe komunikaty powinni, chyba powinni, rozważyć rozmiary potencjalnego ryzyka, że mogą być, złośliwie, jasne że złośliwie, podejrzewani o braki w obyciu z kamerą.
    Jeśli nie nazwać prowadzenia intrygi w "Złej krwi" w sposób pokrętny i osobliwy to jak ją nazwać?
    Może nawet jest pretekstem do popisu formalnego, a jakże, ale popisu bezwzględnie inscenizowanego na poziomie konstruowania filmowanej przestrzeni, na poziomie aktorstwa umocowanego b. silnie w emocjach wykonawców, wreszcie na poziomie montażu wygrywającego "filmowość" wydarzeń.Choć zapewne w "Złej krwi" użyto środków, którymi Francuska Nowa Fala posługiwała się, to ten opis, wydaje się, słabo przystawać do cech kardynalnych nurtu. Ot, choćby wielokrotnie cytowane powiedzenie Godarda ,, moralność jest sprawą jazd kamery", w którym chodziło o to, iż wobec widza uczciwiej/moralniej jest jazdę kamery prowadzić w przestrzeni ciągłej niż posłużyć się montażem skojarzeniowym. W tym filmie nie zastosowano tego zabiegu.
    Piszesz, że Carax był protegowanym Godarda, ale myślę, że to nie czyni go bardziej spadkobiercą Nowej Fali niż cały świat kina po, circa, 1965 roku. Mnie Leos Carax (wiem, że to pseudonim) znany jest bardziej z grupy BBC, swego czasu w samej Francji dość znanej. BBC -Besson, Beineix, Carax. Cała grupa wychowana na dokonaniach reklamy i telewizji, stąd zapewne dbałość o plastyczne piękno swych dokonań. Z drugiej strony, i to na pewno spuścizna po Nowej Fali, silna orientacja na tworzenie kina autorskiego.
    Na koniec, nie utrzymuję, że Francuska Nowa Fala to zjawisko marginalne, nieistotne. Owszem, mam respekt i sympatię wobec kilku twórców (właśnie ów wspomniany Chabrol kiedy już zaczął robić w mainstreamie) i kilku dokonań. Mnie bardziej dystansują od nurtu Ci zapatrzeni, bezrefleksyjnie, tworzący fałszywe legendy, dopisujące nazwiska, których związek z Nową Falą jest powierzchowny. Ukłony,esforty.

    P.S.O inspirowaniu się Wajdą i Skolimowskim rzeczywiście nie wiedziałem.

  • esforty Znam te wypowiedzi twórców nowofalowych, mógłbym nawet dorzucić kilka kolejnych, problemy w tym, że bez kontekstu, w którym był wypowiadane trochę ulatuje ich sens. W skrócie, młodzi twórcy chcieli zdystansować się od starych mistrzów francuskiego kina, którzy dość mocno z nimi dyskutowali na łamach prasy. Można powiedzieć, że była to walka na noże. Inna sprawa, że nie wierzyłbym w ich niedoświadczenie.

    "Jeśli nie nazwać prowadzenia intrygi w "Złej krwi" w sposób pokrętny i osobliwy to jak ją nazwać?" - sam Carax swoje trzy pierwsze filmy nazwa trylogią "chłopak spotyka dziewczynę", co mówi nam na co kładł nacisk. Intryga jest pozorowana, tak naprawdę ten film jest filmem poetyckim.

    ",,moralność jest sprawą jazd kamery", w którym chodziło o to, iż wobec widza uczciwiej/moralniej jest jazdę kamery prowadzić w przestrzeni ciągłej niż posłużyć się montażem skojarzeniowym. W tym filmie nie zastosowano tego zabiegu." - jedna z najbardziej znanych scen/ujęć to długa jazda kamery, zresztą bardzo często cytowana przez innych reżyserów: https://www.youtube.com/watch?v=gt2KlkBUgXA

    "znany jest bardziej z grupy BBC" - muszę cię zmartwić nie jest to grupa, tylko kilku reżyserów zadebiutowała w tym samym czasie, kręcąc w zbliżonym stylu, sam Carax odżegnywał się od związków z nimi. Taka ciekawostka, Besson nigdy nie ukrawał, że nie cierpi Nowej Fali, a jego "Metro" to złośliwy pastisz tego typu filmów. A swoją drogą oddziaływanie Nowej Fali jest tak duże, że nawet ludzie, którzy jej nie lubią kręcą pod jej wpływem.

    "Cała grupa wychowana na dokonaniach reklamy i telewizji, stąd zapewne dbałość o plastyczne piękno swych dokonań." - ech, radze poczytać o Caraxie, bo wychował się w hipisowskiej komunie, z dala od mediów, dość późno zobaczył pierwszy film, co było dla niego dużym przeżyciem. Ten oraz pierwszy i trzeci nakręcił dosłownie jako dzieciak, on był traktowany jako genialne dzikie dziecko. Chciał być poetą, a został reżyserem.

    "wspomniany Chabrol kiedy już zaczął robić w mainstreamie" - jak dla mnie to on nigdy nie był radykalny formalnie, nawet jego "Piękny Serge" wydaje się teraz taki zwyczajny, zwłaszcza na tle filmów niektórych kolegów.

    Radzę poczytać o Caraxe, bo to fascynująca osoba, on chciał być Rimbaudem czy Baudelairem kina, filmowcem wyklętym.

  • esforty ocenił(a) ten film na: 7

    brava Przytoczona przez Ciebie scena, jest płynna, kamera nie drży, zachowuje rytm z użytych piosenek, wydaje się, że jest po <coś>. Rozpoznanie jej jako cytatu nurtu NF (posłużę się skrótem) nadużyciem nie jest, ale jednakowoż można ją też rozpoznać jako ingrediencję kina poetyckiego, tym bardziej,że jest sugestywnie oprawiona muzycznie.
    W NF takie filmowanie to nie jest codzienność , tu raczej postaci idą ulicą,... kupują gazetę, czytają albo nie, ... kupują papierosy itd. Takich scenek jest zwykle kilka, usunięcie jednej czy dwóch w treści nic nie zmieni gdy tymczasem usunięcie sceny przytoczonej, jak myślę nieco nam, widzom, postać okaleczy. Nadto nie dba się, w imię cinema verite, o płynność...
    Z drugiej strony, nie opuszcza mnie wrażenie, że ta część naszej dyskusji jest niemierzalna. Czy w scenie przytoczonej jest więcej z NF czy z filmu poetyckiego.
    Napisałem, że BBC to Besson, Beineix, Carax. Termin te ukuł , a potem używany był przez innych, Pierre Murat na łamach Teleramy identyfikując podówczas pewne zależności ich dokonań. A, że Carax dystansował się od takiego zaszeregowania... No, cóż patrząc gdzie zdryfował Besson to i mnie nie dziwi.
    Za Twą namową pogrzebałem w źródłach na temat samego Caraxa. Jako 17-latek wyjeżdża do Paryża i trzy lata później rozpoczyna studiowanie na paryskim uniwersytecie III zdominowanym przez kierunki humanistyczne. Mniej więcej w tym samym czasie miał możność współpracy, czy choćby obserwacji, z <Cahiers du Cinema>. "Zła krew" to film z 1986 roku, był czas by nasiąknąć telewizją i reklamą,także innymi mediami, co oczywiste wg. mnie. Jeśli nie to NF też nie powinien nasiąknąć(sic!).
    Wreszcie przytoczone przez Ciebie nazwiska: Rimbaud i Baudelaire też są pewnie tropem do znalezienia czym Leos Carax się inspirował. Ukłony, esforty.

  • esforty "Rozpoznanie jej jako cytatu nurtu NF (posłużę się skrótem) nadużyciem nie jest, ale jednakowoż można ją też rozpoznać jako ingrediencję kina poetyckiego, tym bardziej,że jest sugestywnie oprawiona muzycznie." - źle mnie zrozumiałeś, chodziło mi, że scena jest cytowana od Caraxa, choć on też tu cytuje i moim zdaniem jest to cytat z Skolimowskiego. Sugestywna muzyka plus długie ujęcie chodzenia i biegania można znaleźć w sztandarowych filmach nowej fali, w "Do utarty tchu", czy w "Czterystu batach".

    "W NF takie filmowanie to nie jest codzienność , tu raczej postaci idą ulicą,... kupują gazetę, czytają albo nie, ... kupują papierosy itd. Takich scenek jest zwykle kilka, usunięcie jednej czy dwóch w treści nic nie zmieni gdy tymczasem usunięcie sceny przytoczonej, jak myślę nieco nam, widzom, postać okaleczy. Nadto nie dba się, w imię cinema verite, o płynność..." - nie wiem, czy dużo widziałeś filmów nowo falowych, ale ten opis pasuje mi tylko do "Do utraty tchu", gdzie główny bohater biega, kupuje papierosy i gazety, i to dość często. Ale wbrew pozorom jest to zawszę sfunkcjonalizowane fabularnie, kupuje gazetę i jest to pretekst do podrywu, sprawdzania, czy jest poszukiwany, a gdy na końcu idzie kupić papierosy w tym samym czasie dziewczyna donosi na niego policji. Ale w szerszym kontekście służy to odniesienie do amerykańskiego czarnego kryminału, jest to stylizacja, jak kapelusz, tak papierosy, gazety, ciemne okulary, czy gadanie przez telefon, jest to dalekie od realizmu. Jak się zastanowić, to ci pierwsi nowofalowcy byli mocno na bakier z realizmem, zawszę jest tam jakiś element stylizacji. Dopiero później filmowcy wzięli bardziej na serio te ich deklaracje.

    "Czy w scenie przytoczonej jest więcej z NF czy z filmu poetyckiego." - widzę, że chwyciłeś słowo poetyckie, jak trochę użyłem go asekuracyjnie, bo Carax mocno się odnosi do francuskiego realizmu poetyckiego, a jednocześnie sam stylizuje się na poetę i cytuje poezje. Chciałem to jakoś wypośrodkować. Ale, ale nawet starzy nowofalowcy cenili realizm poetycki, taki Truffaut w "400 batach" niemal 1 do 1 cytuje tam jedną z klasycznych scen jednego z tych klasyków. Co ciekawe Beineix także jest zapatrzony w realizm poetycki, a jego "Księżyc w rynsztoku" to luźna przeróbka "Brzasku". Trochę wcześniejszy "Barok" Téchina, o którego wziął się termin neobarok, także jest filmem odnoszącym się do "Brzasku", choć w "Baroku" jest mnóstwo różnych cytatów np. do "Gildy".

    "Termin te ukuł , a potem używany był przez innych, Pierre Murat na łamach Teleramy identyfikując podówczas pewne zależności" - czyli to potwierdzenie, że nie jest to żadna grupa. To o czym piszesz jest wynikiem analizy, a pewne zbieżności są nie do uniknięcia, zwłaszcza, że są to twórcy pracujący w tym samy środowisku, tym samym czasie, i po części z tym samymi ludźmi. Nigdzie nie znalazłem informacji, żeby Carax utrzymywał kontakty z Bessonem, czy Beineixem.

    Co do nasiąkania, swój pierwszy film nakręcił niema tuż po przejeździe do Paryża, miał 17 lat. W tym czasie siedział w redakcji "Cahiers du cinéma" lub w filmotece narodowej, był mocno zabieganym młodym człowiekiem. Gdy kręcił swój pierwszy film, sam mówił, że głównie inspirował się kinem niemym. Na pewno wiedział, co się dziej w pop kulturze, ale był obok niej, a nie w niej.

    "Wreszcie przytoczone przez Ciebie nazwiska: Rimbaud i Baudelaire też są pewnie tropem do znalezienia czym Leos Carax się inspirował." - nie przypadkowo o nich wspominam, przecież tytuł film "Zła krew" to właśnie cytat z Rimbauda.

    Przepraszam, że późno odpisuje, ale jestem zmęczony własnym wymądrzaniem. Mam wrażenie, że piszę oczywistości.