Zakochany Nowy Jork

New York, I Love You
2008
6,3 34 tys. ocen
6,3 10 1 34236
5,9 16 krytyków
Zakochany Nowy Jork
powrót do forum filmu Zakochany Nowy Jork

New York, I love you - Amerykanie postanowili zrobic wzorem Francuzow, film o jednym z najbardziej znanych filmowo miescie- Nowym Yorku. I niestety poniesli kleskie straszna. Po pierwsze kompletnie nie rozumiem jak moglo zabraknac tam Woodiego Allena! Wszyscy wiedza, ze NY wystepuje w wiekszosci jego filmow, sam zawsze powtarza jak kocha to miasto. Po drugie zabraklo w nim samego NY. W zakochanym Paryzu, to on byl centrum wszystkich opowiesci, a tutaj jedynie tlem jeszcze baaaardzo malo widocznym. Zabraklo podstawowych symboli z ktorych znamy NY: Empire State Building, Times Square, Statue Wolności, most Brookliński. Historie tez naciagane i bez polotu. Ogolnie slabo!

użytkownik usunięty
Marcela__

zgadzam się w zupełności, niestety porównywać tego filmu do wersji francuskiej nie można. Wielkie rozczarowanie, niestety.

ocenił(a) film na 8

Zupełnie się nie zgadzam!
"Zabrakło podstawowych symboli z których znamy NY: Empire State Building, Times Square, Statue Wolności, most Brookliński. Historie tez naciągane i bez polotu. Ogolnie slabo!"
Naciągany i bez polotu jest komentarz.dla komentarza
Znowu mam wrażenie ze inny film oglądaliśmy,
wszystkie te elementy były nie bezpośrednio w historiach, może nie tak namolnie,ale przewijjają się
.Miasto jest między budynkami.
To ludzie tworzą miasto
"Każdy przyjechał tu z innego miejsca"i ta różnorodność jest tu pokazana.Naciągane i bez polotu a historia podrywu prostytutki której proponuje się intymne przeżycie.

ocenił(a) film na 8

Popatrz, a moim zdaniem w niczym nie ustępuje wersji francuskiej a cały powyższy comment - zwykłe czepialstwo.

użytkownik usunięty
Puszek Fatalista

? jakie czepialstwo? Film albo mi się podoba, albo nie. Ten spodobał mi się srednio, a porównując do 'wersji francuskiej' jeszcze mniej, więc właściwie o co Ci chodzi? Wg Ciebie wszystkie filmy powinny się ludziom podobać? A jeśli komuś coś nie odpowiada, to 'się czepia'? Prosty, ale nielogiczny sposób myślenia:)

ocenił(a) film na 8

Dziecko, nie podniecaj się tak, bo nie warto. Krótko, dlaczego uważam to co wstukała Marcela za czepialstwo:
" Po pierwsze kompletnie nie rozumiem jak moglo zabraknac tam Woodiego Allena" - Eee..., że co? A ja nie mogę zrozumieć dlaczego zabrakło tam Roberta De Niro. Można tutaj wstawić każde nazwisko, które akurat danej osobie kojarzy się z NY, a potem dodać formułkę "kompletnie nie rozumiem dlaczego... blebleble". Czepialstwo w naczystszej postaci.

"Po drugie zabraklo w nim samego NY. W zakochanym Paryzu, to on byl centrum wszystkich opowiesci, a tutaj jedynie tlem jeszcze baaaardzo malo widocznym." - Może dla autorki był bardzo mało widoczny, jak dla mnie wszystko było przesycone nowojorską klimą. SUBIEKTYWNE czepialstwo.

O kurczę, właśnie chciałem przytaczać kolejne STRASZNE, wręcz PRZERAŻAJĄCE niedociągnięcia tego filmidła, które znawczyni w osobie "M" oceniała na 4/10 (że innych koneserów kina nie wskażę), no bo skoro taka nota, to musi być takowych wad i uchybień cała masa, a nie tylko jakieś głupie, SUBIEKTYWNE "brakowało mi Woodiego". A tu co? Gucio. Brak Woodiego i Empire state Building no i koniec, ocena poniżej średniej.

Tak więc , konkludując, chodzi mi o to, że jeśli ktoś pisze "niestety poniesli kleskie straszna" , a następnie podpiera tę żałosną teorię wymienionymi powyżej "argumentami" to tylko się ośmiesza. Pal licho jeśli to głupiutkie dziecko, gorzej, jeśli naukę ma już za sobą. Wówczas tylko ręce załamać.
Pozdrawiam.

ocenił(a) film na 4
Puszek Fatalista

W sumie troche rozbawil mnie twoj post ;) Kompletnie nie rozumiem ludzi, ktorzy krytykuja innych za to, ze maja odmienne zdanie. Nie podobal mi sie i tyle powinno wystarczyc, a ze probowalam to rozwinac troche bardziej a tobie moje argumenty sie nie podobaly to trudno. Taak, mam juz nauke za soba i nie wiem co moze wiek miec wspolnego z moja ocena filmow. A tak apropo wieku, nie chce nic mowic, ale wydaje mi sie,ze moge byc zdecydowanie bardziej wiarygodona od osoby, ktora ma niecale 100 filmow ocenionych ;)

ocenił(a) film na 8
Marcela__

"W sumie troche rozbawil mnie twoj post ;) " - W sumie to dobrze. Tyle osób zachowuje się tutaj jakby ktoś wsadził im kije w dupska, że czasami człek boi się usta otworzyć i cokolwiek powiedzieć... znaczy się napisać. Albo obrzuci Cię błotem ateista, albo homofob, zaraz zaliczasz pląbę od oburzonego "wierzącego" a z kopa od wojującej feministki. Wszędzie przemoc. ;o)

"Nie podobal mi sie i tyle powinno wystarczyc" - Nie. Tyle to wystarczy w czasie gadki z kumplem przy piwie - Stary, podobał Ci się film? Nie. I koniec gadki, choć nawet przy chmielowych bąbelkach bardzo często pada później pytanie "dlaczego?". A już kiedy wchodzisz na forum, do tego zakładasz oddzielny temat (co jest równoznaczne z zaproszeniem do dyskusji, bo w przeciwnym wypadku można po prostu podpiąć się do innego tematu), to wręcz wypadałoby napisać dlaczego i użyć solidnych argumentów. Zakładanie tematu w stylu... powiedzmy: "Do dupy!!!"... jaki to ma sens?

"a tobie moje argumenty sie nie podobaly to trudno." - E tam... zaraz nie podobały. Po prostu...były nieadekwatne do początkowego stwierdzenia o "strasznej klęsce". Wiesz, jak człek czyta coś takiego to myśli, że zaraz przeczyta jakieś błyskotliwe argumenty popierające tak ostrą krytykę. Może nawet dowie się, że sam był ślepcem albo naiwniakiem, bo nie dostrzegł jakichś oczywistych wpadek i potknięć. A tutaj... cieniutko...

"Taak, mam juz nauke za soba i nie wiem co moze wiek miec wspolnego z moja ocena filmow." - To chyba straaaasznie rzadko czytasz wypowiedzi na forum FW, skoro uważasz, że prowadzenie dyskusji z 10-latkiem jest tak samo interesujące jak z osobą dorosłą. Ja mam wrażenie, że podstawówkowa, ew gimnazjalna stonka przypuściła szturm na to forum. W realnym świecie też prowadzisz dyskusję i wymieniasz się argumentami z małymi dziećmi? Dla mnie to strata czasu, tak samo w realu jak i tutaj. ;o)

" A tak apropo wieku, nie chce nic mowic, ale wydaje mi sie,ze moge byc zdecydowanie bardziej wiarygodona od osoby, ktora ma niecale 100 filmow ocenionych" - A to niby do mnie? Dzięki za oświecenie! Nigdy nie liczyłem swoich ani czyichś ocen, bo niby czego ma to dowodzić? Może... gdyby to było moje pierwsze konto i gdybym oceniał wszystkie obejrzane filmy. Aczkolwiek faktycznie istnieje możliwość, że obejrzałaś więcej filmów ode mnie i Twoje oceny są bardziej wiarygodne, bo czemu miałoby tak nie być...? Pozdrawiam :o)

ocenił(a) film na 4
Puszek Fatalista

No widzisz jednak mozesz sarkastycznie, nie obrazajac nikogo odpisac ;) Widzisz ja tez bardzo lubie dyskusje na tematow filmow dlatego zalozylam ten temat. Nie musisz sie ze mna zgadac to chyba zrozumiale, ale normalnie, bez czepiania sie kazdego zdania, napisac swoja opinie na temat filmu.

Marcela__

Moim zdaniem Nowy Jork był tłem dla tych historii. Nie sądzę by było za mało widoków, bo w innym wypadku oglądalibyśmy tylko widoki miasta ;) a to mogłoby nużyć. Kocham Nowy Jork, 4 miesiące temu miałam okazję tam być i nie odczuwam by czegoś zabrakło, a w szczególności podstawowych symboli. Było China Town, Statua też przecież była, to samo z najbardziej znanymi wieżowcami. A Nowy Jork, to nie tylko budowle, to ludzie. Ok, może film nie był rewelacyjny, ale jak dla mnie miał klimat.