Zawsze trudno ocenić jednoznacznie film składający się z kilku krótkometrażówek, no bo są tu i gorsze, i lepsze, i całkiem dobre filmiki. Po recenzjach spodziewałem się jednak czegoś słabszego, a Zakochany Nowy Jork, moim zdaniem, nie odstaje wcale od Zakochanego Paryża. Film jako całość ma swój własny klimat i kilka ciekawych historii, dla których warto go obejrzeć. Nie prowokuje może do głębszych przemyśleń, ale jest za to przyjemny w odbiorze i taki... relaksujący.