Kapitalna obsada, próby nawiązania stylem do Jarmusha. Dziwnie na mnie działał. Pełno kolorowych, lśniących kamyków, które nijak nie chcą się ułożyć w obiecaną mozaikę. Z jednej strony nie potrafiłem się oderwać, z drugiej strony film zostawił mnie z pytaniem: „No, i?!” I nie wiem, czy straciłem czas, bo jednak parę chaotycznie rozrzuconych scenek wbiło mnie w sofę (np. z divą w hotelu). Jeśli po prostu potrzebujecie niewymagających, jesiennych (mimo wiosny) romantycznych nastrojów, film dostarcza. Choć są lepsze.