Gwiazdorska obsada, ale większych głupot nie widziałem, w filmie nie było nic ciekawego prócz świetnej gry ethana hawke'a i shi labeufa.
Niestety musze sie zgodzić dobra obsada, ale mimo to film naprawdę nudzi. Najbardziej co mi się podobało i dlatego dałam 5 to wspaniałe widoki NY.
no z tą świetną gra LaBeouf'a to popłynąłeś. To że facet się garbi nie oznacza że dobrze gra. Dla mnie jest sztywny jak w każdym swoim filmie.
Nie, nie jest, po prostu na filmwebie jest masa matołów, dla których automatycznie wszystko co "hamerykańskie" MUSI być gorsze od kina europejskiego. Film bardzo fajny, historyjki w większości ciekawe, czasem zaskakujące - miło się oglądało.
zgadzam się , film był wyjątkowo nudny, zamiast tworzyć kolejne (często wymyślone na siłe wątki - takie miałam wrażenie) mogli skupić się 2 góra 3 :P
nie wytrzymałam do końca
ja muszę powiedzieć, ze film mi się podobał, do tej pory jakoś nie miałam okazji obejrzeć filmu, w którym przedstawione jest kilka historii... w "New York..." są i lepsze historie i takie trochę "na siłę" ale mi oglądało się je całkiem przyjemnie...bardzo mi sie spodobała historia Kamili i Davida oraz obraz o dwóch staruszkach :)
czytając komentarze powyżej mam wrażenie ze oglądaliśmy zupełnie rożne filmy.Jednak jest jeszcze jedna możliwość człowiek dopiero krytykując zostaje zapamiętany,nie bez kozery osobę oceniająca nazywa się krytykiem.Dobre słowo ginie szybko.Czytajac komantarze w tym wątku przecierałam oczy ze zdziwienia.Sam film uważam ze jest naprawdę zacny.Histroie opowiadane sa wg mnie w wlaściwej kolejności.Najpierw bój o taksówkę dalej spacer ulicami NY,potem zauroczenie od pierwszego wejrzenia,wielokulturowość,porozumienie dusz,szybki podryw pod knajpa,z humorystycznym zakonczeniem szybiego filtru,pierwszy raz,fizyczna fascynacja osob przed 40,teskonta za utracona miłoscią,talentem,poszukiawanie inspiracji,miłosc rodzicielska,odczuwanie drugiego człowieka,wczuwanie sie w jego powszedni ból,miłosc małżeńska,zgryźliwi staruszkowi,którzy bez siebie nie mogą życ dogryzają sobie.Czy widzicie maisto miedzy budynkami?
Ja w ogóle przez cały film myślałam, że wszystkie scenki się połączą a tu dupa :(
Masz rację! Mnie ten film zauroczył, bynajmniej nie byłam znudzona na nim... bardzo barwnie, nastrojowo i we wrażliwy sposób pokazane życie w magicznym Nowym Jorku. W każdej historii mnie coś ujęło.
Uważam, iż film ten podobał by mi się o niebo bardziej, gdyby wielość wątków mnie nie przytłoczyła i zmęczyła...w pewnym momencie rozbolała mnie głowa i trudno mi było skupić się na kolejnych historiach.Nie podobał mi się duet rodem z Jumpera, nie znoszę Rachel Bilson,nie potrafi dobrze grać. Wątek kulturowy z Natalie Portman był interesujący.Bardzo zapadł mi w pamięć wątek z Chrisem Cooperem i Robin W.Penn przed kawiarnią:). Historia z panną na wózku..rozbawiła mnie(podobnie perypetie staruszków). Scena z Julie Christie nie zrobiła na mnie wrażenia,choć może powinna, ta i reszta scen nie potrzebne moim zdaniem.
Nie to co ARCYDZIEŁO... "lejdis" - weź idź się utop albo zrób coś równie konstruktywnego. Jak widać idiotek nie trzba sadzić, same rosną...
"Jak widać idiotek nie trzeb sadzić, same rosną..." - Sam(a) jesteś tego najlepszym przykładem. Jeżeli tobie podobała się ta (moim zdaniem) szmira, to twoja sprawa, ale dla mnie przy tych wypocinach "Lejdis" to arcydzieło. Właściwie to nawet opowieść o wpływie fal księżyca na zachowanie bydła rogatego byłaby ciekawsza.. Tylko, że to moja opinia i nie mam zamiaru kazać iść ci się utopić bo mamy odmienne zdanie na jakiś temat. O gustach się nie dyskutuje, inteligencie.
Po co określać film szmirą..?Obrażasz w ten sposób tych, którym się podobał. Cichy, skomplikowany film to wypociny?..nic dziwnego, skoro \opowieść o wpływie fal księżyca na zachowanie bydła rogatego/ to byłby ciekawszy film dla Ciebie.
bez obrazy.
Myślę, że VenneViolet chodziło o to, że nie na miejscu jest obrażanie kogoś tylko dlatego, że ma odmienne zdanie. Ludzie, trochę więcej szacunku dla innych!