Historia nie jest skomplikowana. Można wręcz powiedzieć, że nie ma jej prawie wcale.
Ale wszystko w tym filmie uwodzi ładnymi barwami, ładną oprawą dźwiękową, ba! miłym zapachem (może to zresztą moje osobiste perfumy dawały radę. :))
No i przy okazji to ekscytujące uczucie bycia jedyną osobą na seansie...
No bo o czym niby jest ten film? O zdziwaczałym samotnym restauratorze, którzy ni stąd ni zowąd jedzie na drugi koniec świata, tyko dlatego, że wymienił z jakąś durną panienką kilka komentarzy w necie. A z drugiej strony sfrustrowana idiotka, która... właśnie, nawet nie wiadomo czego ona oczekuje, bo nie zajmuje...