użytkownik usunięty

Jaka jest dla ciebie najistotniejsza informacja o filmie wg której podejmujesz decyzję o seansie? (Zakładamy, że film jest dostępny, w tej lub innej formie, czyli pomijamy kwestie techniczne).
Zdjęcia? Plakat? Zwiastun? Treść? Obsada? Recenzje? Komentarze? Rekomendacja FW?
Czym się najczęściej kierujesz?

Filmweb A. Gortych Spółka komandytowa



1) Najpierw gatunek - jeśli widzę "akcja" albo "komedia romantyczna", to nawet nie drążę dalej, nawet jeśli jest to tylko jeden z kilku przypisanych filmowi gatunków

2) Później opis - są wątki, które mnie śmiertelnie nudzą, przykładowo gangsterskie lub polityczne, więc takie z góry odrzucam

3) Następnie zwiastun - obraz musi mieć klimat, musi estetycznie odpowiadać moim gustom, a akcja musi dziać się powoli

Średnią ocen nigdy się nie kieruje. Obejrzałam mnóstwo w mojej ocenie wspaniałych filmów, które miały średnią około 4-5 gwiazdek i równocześnie jest wiele wysoko ocenianych i wychwalanych "hitów", które dla mnie nie nadają się do oglądania. Mój gust często ma się nijak do średniej na Filmwebie.

Obsada może być dodatkowym bonusem, ale nie wyobrażam sobie, żeby było to główne kryterium wyboru.

użytkownik usunięty
misery76

W moim przypadku też pierwsze sito to sito gatunkowe, bardzo gęste: odrzucam westerny, wojenne, typowe SF, animacje. Komedia romantyczna i thriller to dla mnie magnes. Na drugim miejscu jest sito kulturowe/językowe: wybieram kino europejskie i amerykańskie, odrzucam filmy azjatyckie i bliskowschodnie. Bardzo ważny przy podejmowaniu decyzji jest dla mnie opis. Nawet kulawy jest w stanie przekazać mi to, czego potrzebuję. Zwiastunów z zasady nie oglądam, dla mnie zawierają już w sobie cały film, więc zamiast zachęcać, zniechęcają. Obsada to nadal ważny dla mnie wabik. Oceny i zachwyty oraz słowa krytyki nauczyłam się traktować podejrzliwie i to się u mnie sprawdza. Tu wkracza jeszcze jeden czynnik: intuicja, wyczucie i zdobyte doświadczenie (którymi prześwietlam wszystkie wcześniejsze informacje), ostatecznie to ono jest decydujące. Inna sprawa, że od kilkunastu lat oglądam filmy tylko na kompie, co czyni ze mnie trochę inny gatunek kinomana. Może podgatunek :D


Ja też od lat wyłącznie na kompie ;-)

Opis. Musi mnie zainteresować swoją treścią, swoją tematyką. Oczywiście, elementy takie jak plakat, wzmianka danego tytułu przy innym lubianym przeze mnie filmie, czasem reżyser lub losowe kadry, odgrywają istotną rolę, czy w ogóle ten opis przeczytam, jednak na sam wybór ma wpływ wyłącznie zarys treści.

Przede wszystkim tematyka, opis i treść, oraz ogólna ocena społeczności (choć nie zawsze się to sprawdza). Gatunek, czy kraj pochodzenia nie są dla mnie aż tak istotne, staram się oglądać każde kino z różnych zakątków świata. Zwiastunów nie oglądam, z wyjątkiem seansów, na które idę do kina.
Choć często niesłusznie - plakat ma duże znaczenie czy "na pierwszy rzut oka” zainteresuję się danym tytułem, zwłaszcza gdy jest o nim niewiele informacji.
Mimo tych wszystkich czynników, raz na jakiś czas wybieram film zupełnie "w ciemno", który oglądam zanim wejdę na jego stronę na FW. Nigdy nie wiadomo na co się trafi. :)

Na pierwszym miejscu w moim przypadku rowniez gatunek. Czasem filmy sa przypisane do 2 roznych gatunkow, przykladowo sci fi (moja ulubiona kategoria) i komedia romantyczna (omijam szerokim lukiem). W takim wypadku film omijam, nawet jesli jedna z kategorii jest sci fi.

Na 2gim miejscu rezyser. Jesli stworzyl film, ktory ma np niepowtarzalny klimat, ogladam pozostale jego filmy, liczac na to, ze tez mi sie spodobaja.

Na 3cim miejscu moj nastroj. Przykladowo mam zachcianke, aby obejrzec na ekranie, jak czlowiek sie zmaga z natura, wiec siegam po filmy, ktorych akcja rozgrywa sie w gorach, na morzu, w glebi dzungli, niezaleznie od tego, do jakiego gatunku filmy przynaleza (ale jesli to komedie romantyczne, nadal omijam szerokim lukiem).

Na 4rtm miejscu opis.

Na 5tym miejscu oceny krytykow i znajomych z gustem filmowym zblizonym do mojego.

6 - obsada. Zdarzylo mi sie ogladac filmy tylko dla jakiegos aktora / aktorki, ktorego gre sobie cenie.

Czasami przed obejrzeniem filmu czytam rowniez komentarze na forach, rzadziej recenzje, zwiastunow nie ogladam nigdy, a na plakaty nie zwracam uwagi od czasu Niebianskiej plazy. Polscy marketingowcy, aby lepiej sprzedac film, przerobili Plaze na Niebianska plaze, dodali plakat polnagiego Di Caprio i ja wyobrazilam sobie denna produkcje o rozchichotanych cipciach w bikini i umiesnionych romeach na deskach surfingowych. Przez wiele lat trzymalam sie od tego filmu z daleka, potem przez przypadek obejrzalam i okazal sie swietny.
Zwracam tez uwage na tytuly, niektore mnie odstraszaja, jak wspomniana juz Niebianska plaza, nigdy tez nie obejrzalabym filmu pod tytulem zblizonym do np Kosmiczni komandosi, Zabojcze zlo, Milosna przygoda itp.