Mam małe pytanko: Co sądzicie o ekranizacjach książek, czytanych i kochanych przez pokolenia? Powinny być czy wręcz przeciwnie? Z gwiazdami kina, czy początkującymi aktorami? Piszcie, co o tym sądzcie...
Generalnie myśle że to pozytywne zjawisko.Wiele takich ekranizacji wypaliło,tylko że trzeba do tego podejść z głową.Co do aktorów to tu są dwie strony medalu,no bo z jednej strony znani aktorzy mają doświadczenie,co często przekłada się na ich dobrą gre(aczkolwiek nie zawsze:-))no a zdrugiej strony wypadało by dać szansę amatorom.Może kiedyś wyrosną z nich wielcy artyści.Pozdrawiam.
No tak, ale z trzeciej strony (:D) to każdy z nas wyobraził sobie bohaterów książki na swój własny sposób i źle dobrani wykonawcy mogą tylko irytować. No i te skróty fabuły :/....
Masz rację,ale wtedy trzeba by zrezygnować zupełnie z ekranizacji,bo jak wiadomo wszystkim się nie dogodzi.POZDRAWIAM!
Na ogół (choć nie zawsze) ekranizacje są słabsze od książek na bazie których powstają te ekranizacje.
No właśnie- to jest ten problem... No i z dogodzeniem też by było trudno. Racja- trzeba się pogodzić z tym, co jest...
Jak dla mnie ekarnizacja to jest potrezbna rzezc, tyle tylko, że gdy oglądamy ekranizacje trezba pamiętać o tym, że rezyser ma prawo do własnej wizji i że to jest film i nie książka. Mi np. nie prezszkadza to że są jakieś skóty fabuły czy coś film rządzi się innymi regułami i tyle :)
ekranizajce to dobra rzecz, wielokrotnie po obejrzeniu ekranizacji (filmu) ktory mi sie podobal, siegalam i po ksiazke, o wiele ksiazkach nawet bym niewiedziala ze istnieja gdyby wpierw nie powstal film np fight club, forest gump, kroniki portowe, milczenie owiec. Oczywiscie niemal w 99% ksiazka okazuje sie lepsza, ale gdy pierwszy widzialo sie film to nieprzeszkadza tak bardzo, jak w przypadku gdy wpierw czyta sie ksiazke.
pozd