Moda na Harrego Pottera, a także sympatia do owej książki i powstałych na jej podstawie filmów ogarnęła niemal cały świat. Od Wielkiej Brytanii, po Francję, Polskę, Rosję, Chiny, Japonię, Australię, RPA, Brazylię, USA i dalej. Zapewne młody czarodziej jest wielbiony i oglądany także w bardzo dla nas egzotycznych miejscach, być może istnieją kluby jego fanów w Tanzanii czy na Madagaskarze, tego nie wiem.
Lecz na pewno imię i nazwisko bohatera jest znane niemal wszędzie.
Jak to się dzieje, że książkę czytają dzieci, 8-9-letnie, a także ludzie grubo po 20. Film oglądają nawet 7 i 6-latki, które jeszcze nie umieją zbyt dobrze czytać. Nie wspomnę o rzeszy osób znacznie starszych, które wbijają się zahipnotyzowane w fotel i pochłaniają kinowy ekran.
Dla globalnego Harrego nie ma podziałów kulturowych i wyznaniowych, jego fani pochodzą z różnych państw, środowisk, reprezentują różne poziomy i wiedzy i wykształcenia oraz wieku.
Homogenizacja Harrego Pottera (książek i filmów) jest w dużym stopniu związana z masowością kultury, z dominacją kultury eurpoejskiej. Jest to umasownienie kultury symbolicznej i wielka komercjalizacja. Co za tym idzie, wielkie pieniądze dla pomysłodawców, aktorów oraz producentów lawiny gadżetów. Harry jest łatwo przyswajalny. Zrozumiały i ciekawy dla dziecka i dla nastolatka, a także dla studenta.
Czy ciekawie jest należeć to tej ogromnej masy ludzi? Mieć koszulkę z Harrym, zeszyt do matematyki, segregator, ktedki i breloczek, wszystkie tomy książek i wszystkie filmy na DVD (kiedyś będą dostępne).
Czy to miłe uczucie być fanem młodego czarodzieja, mieć np. 20 lat i wiedzieć, że 7-letni synek sąsiadki także go uwielbia?
Czy dzieci podległe owej modzie i masowemu zwariowaniu są wyjątkowo dojrzałe, czy ludzie starsi, poddani modzie, ogarnięci magią i fenomenem Harrego są infantylni?
Chciałem zapytać fanów czarodzieja. Za co tak cenicie książkę i filmy? Co jest w tym zjawisku tak nadzwyczajnego, że ludzie są tym zafascynowani, zaczytani, szaleją przed otwarciem księgarń, aby dostać kolejny wyczekiwany tom, doprowadzają się niemal do chisterii przed premierą kinową?
I jak wysoką cenę trzeba zapłacić za indywidualizm?
I jak dalekie należy ponieść konsekwencje za stwierdzenie: "odrzuca mnie masowość, komercja i homogenizacja Harrego".
Fani w Chinach czytają trochę innego Harrego Pottera...
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80279,4355980.html
Swoją drogą nie jestem fanem H.P. (przeczytałem kiedyś jeden tom i nie widzę w tym nic nadzwyczajnego). Bawią mnie te wszystkie głosy zachwytu, że w dobie internetu, gier komputerowych interaktywnych zabawek itd. dzieci i młodzież sięgają jeszcze po książki. Oczywiście wśród tych "ochów i achów" mało kto zwraca uwagę na to, że H.P. to po prostu zwykła "literatura wagonowa".
Dobrze jest, że ludzie nadal czytają. Młodzi ludzie szczególnie. Właśnie w czasach internetu, filmów i gier komputerowych ludzie przestają czytać. A czytanie bardzo rozwija wyobraźnię. Poza tym taki brak czytania powoduje nieumiejętność rozumienia tekstu pisanego. To już ponoć plaga światowa, która spada na młodzież obracającą się tylko w technicznym świecie.
Chciałem tylko zapytać o fenomen ten konkretnej książki (i filmu). Jestem ciekaw dlaczego ludzie to czytają. I jestem pełen podziwu dla osób, która mają taką pasję. Absolutnie nie zamierzam obrazić żadnego fana Harrego.
Sam nie jestem jego czytelnikiem, ani nie jestem zbyt zainteresowany filmem. Co nie oznacza, że nie miałem kontaktu z książką lub filmem.
Dlatego chciałbym wiedzieć, u źródła, skąd się bierze fascynacja.
"Harry Potter" stał się fenomenem z wielu przyczyn.
Pierwotne założenie było takie iż ma być to seria dla dzieci (ewentualnie młodzieży), czyli mniej więcej rówieśników głównego bohatera. Kolejne tomy pojawiały się w takich odstępach czasu w jakich czytelnik dorastał do poznania pewnych zagadnień z życia coraz starszego Harrego. Przynajmniej tak było w moim przypadku. Kiedy dostałam dwa pierwsze tomy, miałam akurat 11 lat a magiczny świat stworzony przez J.K.Rowling był mi niezwykle bliski. Harry, Ron czy Hermiona widzieli i poznawali świat w sposób w jaki zrobiłabym to ja czy ogromne rzesze innych 11-12 latków. Oczywiście sama magia była nie mniej pociągająca.
Kiedy w 4-6 tomie pojawiła się groza, zacząły umierać postacie, nie rzadko takie, które wzbudzały sympatię, byłam wystarczająco "dorosła" aby pojąć i zrozumieć owe sytuacje. Można powiedzieć, że dorastałam z Harrym.
Nie próbuję tutaj udowodnić, że "Harry Potter" to wielkie dzieło literatury światowej gdyż nim nie jest, niemniej mam do serii J.K.Rowling wielki sentyment i szacunek. Czekając na kolejne tomy sięgałam po coraz to nowe książki, najpierw fantastykę, potem po serie młodzieżowe aż w końcu przeszłam do książek, które można umieścić na tak zwanej "wyższej półce".
Przygody Harrego dały wielu dzieciakom na całym świecie radość z czytania, i chęć poznawania innych dzieł z różnych gatunków i o różnej tematyce.
"Harry Potter" zawiera wiele uniwersalnych przekazów, które w jasny i nie skomplikowany sposób trafiają do czytelnika. Potrafią to docenić najmłodsi, ich rodzice pożyczający książki z biblioteczki dziecka, czy też młodzi ludzie o różnym stopniu wykształcenia.
Poza tym, każdy z nas, choć przez chwilę marzył, aby czary istniały (po to, aby w magiczny sposób zakneblować młodszego brata, żeby pozmywać naczynia, czy aby wredna Zośka z IIIa zamieniła się w żabę). Harry pozwala nam przez moment pobyć w świecie, który jest ograniczony tylko naszą wyobraźnią a czary są na porządku dziennym.
Fragmenty mitologii czy szczątkowe nazwy łacińskie (przedstawione mniej lub bardziej rzetelnie), pobudzają ciekawość, dzięki czemu część czytelników zaczyna się interesować np. historią starożytną. Jeżeli spojrzeć na to od tej strony raczej nikt nie powinien mieć do "komercyjnego Harrego" pretensji
Nie oszukując się trzeba też wymienić bardzo przyziemny powód fenomenu "harrego Pottera", jakim jest doskonała reklama i kilka chwytów marketingowych na które daliśmy się w pewnym sensie "złapać"
Moje egzemplarze Harrego są wysłużone przeze mnie, moich znajomych i ... znajomych mojej mamy, tak też będzie z najnowszym tomem po który udam się do księgarni w styczniu.
Nie chcę nikogo na siłę przekonywać do serii J.K.Rowling, wyraziłam jedynie swoja opinię.
p.s. filmy oglądałam, choć według mnie nie oddają atmosfery książek, a za gadżetami typu zeszyty, peleryny itp. nie przypadam
Powiem szczerze: trudno jest jednoznacznie określić, CO ludzie uwielbiają w Harrym. Myślę, że każdy patrzy na niego (książkę) tak, jak mu pasuje i każdy...jest zadowolony. Osobiście od zawsze uwielbiałem czytać. Cieszyłem się i wzruszałem razem z bohaterami wszystkich książek, jakie wpadły mi w ręce, a największą karą, którą mogli mi zadać rodzice był zakaz czytania. Ok. 7 lat temu, przypadkowo, znalazłem książkę, którą pozostawił u babci mój kuzyn. Był to "Harry Potter i Kamień Filozoficzny". Usiadłem i...przeczytałem. Niedługo później "dorwałem" "Harry'ego Pottera i Komnatę Tajemnic", by również w jeden dzień ją skończyć. Coraz bardziej wdrażałem się w świat czarów, brałem (z sukcesami) udział w wielu konkursach wiedzy o książkach J.K.Rowling i oczekiwałem na kolejne tomy (przyznaję się- zaraz po wydaniu w krajach anglojęzycznych z zapartym tchem czytałem polskie, nieoficjalne tłumaczenia). We wrześniu zeszłego roku przekonałem do Pottera moją mamę, którą również zafascynował. Niedawno skończyłem ostatni tom i nie mogę uwierzyć, że to już koniec. Aha- moja mama zauważyła, że Rowling w bardzo sprytny sposób "uzależnia" czytelnika od głównych bohaterów, więc sądzę, że dlatego ludzie chcą wiedzieć, co się im przydarzy. Ale dla mnie jest to przyjemne uzależnienie...:)
Jestem jednym z tych czytelników Pottera, którzy dorastali razem z głównym bohaterem i przywiązali się do postaci, to zapewne bardzo wpłynęło na moją sympatię do serii (w końcu czytam ją ponad połowę życia). Myślę jednak, że ludzi ciekawi bardziej czemu za Potterem uganiają się starsi. Otóż - nie uważam, że główną przyczyną jest to, że w książce jest obecna magia. Oczywiście podświadomie człowiek chciałby przeżyć coś o czym marzył od dzieciństwa, coś, co zawsze mu wpajano, że jest niemożliwe. Jednak nie jest to główna przyczyna popularności powieści pani Rowling. Znacznie ważniejszy, a może nawet najważniejszy jest MARKETING. Wiele jest przecież książek, mówiących o czarach, małych chłopcach, przyjaźni, tolerancji itp. Ale dlaczego właśnie Potter odniósł sukces? Odpowiedź jest prosta - tomów jest 7, filmów równie wiele. I tak, gdy czytelnik (w obojętnie jakim wieku) sięga po książkę, myśli: "Niezła, do poczytania,całkiem ciekawa" I tyle. Zapomina potem o niej (choćby była tak wciągająca jak telenowela), ale potem przychodzi kolejna, następnie film, reklamy, gadżety, itp. Czytelnik nie zauważa nawet, że wprost wciąga się w szał potteromanii.
Nie uważam również by była to wagonowa literatura, gdyż autorka solidnie rozplanowała sagę, sięgała do wielu archetypów, odnosiła się do innych języków i udało jej się zawiązać całkiem niezłą intrygę.
Rozumiem również tłumaczenie dotyczące masowości i komercjalizacji, ale to, że komuś podoba się książka wcale nie musi o tym świadczyć (to nie wyklucza indywidualizmu).
Za kilka lat szał na Pottera skończy się, ale przyjdzie nowy, inny, czy lepszy - okaże się. Miejmy jednak nadzieję, że następnym razem będzie to również szał książkowy, bo jeśli nie, możemy żałować, że nie docenialiśmy Pottera.
Pozdrawiam