Czy ktoś jeszcze lubi napisy końcowe tak jak ja :] Nie chodzi o to iż ciesze się z końca filmu. Raczej o to, że lubie jakoby "przedłużyć" sobie film no i posłuchac muzy filmowej :) Pozatym - nie ma nic gorszego niz wyłaczyc film od razu po zakończeniu.
To fakt zazwyczaj na zakończenie filmu jest najlepsza piosenka.
Dlatego także nie kończę oglądać filmu po (The End). Pozdrawiam.
Hmm........Miło tak posiedzieć jeszcze chwilę w wygodnym fotelu po udanym seansie, rozmażyć się jeszcze na chwilę przy akompanamencie muzyki filmowej. Napisy potrafią czasami spotęgować pozytywne odczucia, co do filmu, który przed chwileczką się skończył, a chciałoby się, by potrwał jeszcze troszkę, troszkę dłużej, bo oświadczają, że to już jest koniec, the end, brak powtórki, ta chwila innej rzeczywistości dobiegła końca.
Ja lubie napisy-a co mi tam,przynajmniej jest chwila na refleksje nad obejrzanym filmem.Pozdrawiam:)))
Widze że jest nas więcej :] Zgadzam się - napisy końcowe w jakis sposób ratuja nas od szybkiego i brutalnego "wyjścia" z kilmatu filmu :] Pozdro 4all :]