Najlepszy film jaki w zyciu ogladalam!! Na koncowce plakalam jak male dziecko, nawet bez konkretnej przyczyny po prostu tak jakos mi przyszlo samo. Strasznie emocjonujacy film. Kto nie widzial polecam!!! U mnie ma 11/10 ;)
moze nie lubisz takich filmow, ale ja naprawde je uwielbiam, szczegolnie gdy w glownego bohatera wciela sie taki ktos jak jared leto,on byl genialny! dawno zaden film tak nie przykul mojej uwagi ;)
moze masz troche racji nie obejrzalam zbyt wiele filmow, ale co to ma wspolnego?
Trainspotting kapitalny, Requiem nie mniej świetne, a krytykowane tylko z powodu rozgłosu i tym samym skomercjalizowania dzieła które z komercją niewiele miało mieć wspólnego. Obydwa filmy mocne 9/10.
Najlepszy? Wg mnie na pewno nie;) ale przed jego obejrzeniem nie podejrzewałam, że ćpanie może prowadzić do utraty ręki;/
A najlepsza była babcia, której lekarz zapisał jakieś ostre psychotropy, zęby mogła zrzucić te 5 kg nadwagi...Co za bzdura...:)
Albo ta jatka z głodnymi ćpunami - kolejny nonsens.
Po pierwsze lekarz nie zapisał jej 'ostrych psychotropów' tylko zwykły środek który jednakże może prowadzić w uzależnienie zwłaszcz jeżeli pacjent jest zdeterminowany by osiągnąć cel i (tak jak to robiła Elen Burstyn) przedawkowywuje lek. Co do sceny w supermarkecie z tłumem ćpunów to nie widze w tym żadnego nonsensu. Goście bali sie że ktoś rozkradnie im towar więc zwineli manatki i odjechali ( strzelając przy tym by odpędzić gawiedź). Co do samego filmu to (UWAGA!!) głównym problemem tego filmu, jego trzonem i przesłaniem NIE jest 'zgubienny wpływ narkotyków' ale raczej 'pogoń za marzeniami' i to co może się stać jeżeli droga do ich spełnienia jest zbyt 'kręta' oraz ogólnie o uzależnieniach. Przecież w tym filmie bohaterowie borykają sie nie tylko z narkotykami ale z uzależnieniem od oglądania TV, żądzą pieniędzy, pragnieniem szacunku społeczeństwa. Podejmuje też problemy związku miedzy kobietą a mężczyzną oraz relacji rodzinnych.
Myśle że film ten przez wiele osób odbierany jest zby płytko, a co jeszcze gorsze przez swą popularność i utrate 'niszowości' traci w oczach niektórych, podobnie dzieje sie z Fight Clubem. Zupełnie niesłusznie.
To jeden z moich ulubionych filmów, mocno sugestywne kino. Ale do ciebie prośba: to nie miejsce na taki temat...
Aronofski rządzi!!! Niesamowity okres w życiu, gdy się przeżywa ten film pierwszy raz. Na podobnym poziomie były moje odczucia po obejrzeniu "The Fountain" (nie takie same). Tak samo głęboko mnie zaorał ten film;)
Poporeram Motorcycle Boy, Requiem... to bujdy na resorach, a od siebie ponarzekam jeszcze na tragiczne aktorstwo.