Zabawne jak czasami czegoś spróbujemy i nagle ten smak przypomina nam w kilku sekundach dawne lata, dawne doświadczenia i przeżycia, a to jest w tym najlepsze, że jeden smak wywołuje w nas tyle uczuć i przeżyć. To jest niemal jak narkotyk, jak stary nawyk...
Czuję tak czasami gdy oglądam jakiś stary film z młodzieńczych lat, otwierają mi się znowu oczy na dawne przeżycia i chcę tego doświadczać znowu, tak jest z filmami, które dawniej się oglądało, a najbardziej działają filmy, które oglądaliśmy w latach dzieciństwa i choćby nie wiem jaką banalną tematykę miały jak na dzisiejsze czasy, to my zachwycamy się nimi, a dlaczego? -bo sprawiają nam niewiarygodną przyjemność!
Można przy nich wspominać rzeczy, które już dawno odeszły, przy nich powracają nasze dawne przeżycia. Rozkoszujemy się chwilą i mamy pełną satysfakcję, że możemy teraz oglądać ten film, który to widzieliśmy będąc małymi brzdącami, a wszystko to dzięki wspaniałej sieci internet, a to rodzi pewne pytanie: czy internet jest taki zły?
No cóż, z pewnością nie jest to rzecz dobra i chwalebna, a szczególnie dla pokolenia, które na nim wyrosło i obecnie na nim się wychowuje, ale dla nas pokolenia urodzonego w latach 80' jest to coś innego, jest to coś czego mogliśmy skosztować dopiero w wieku dojrzewania.
I to właśnie czyni nas bardziej odpornymi na różnego rodzaju "wirtualne" bodźce, bo My jesteśmy pokoleniem które jeszcze wychowało się na filmach VHS i na zwykłej telewizji typu: "TVP1", "2", "Polsat", to my pierwotnie zachwycaliśmy się takimi filmami jak: "Nico", "Liberator 2", czy też komediami: "Maska", "Akademia Policyjna" czy też "Świat wg Bundych". Teraz młodzież nie ma już takiego smaku, otoczona jest efektami specjalnymi z każdej strony i nawet nie może od tego się uchronić.
Przypominam sobie także horror, który jakże mnie przerażał jak i fascynował: "Puppets Master"; było tego kilka części, każda opowiadała od nowa tą samą historię, chodziło o starszego mężczyznę, który zajmował się teatrzykami kukiełkowymi, jego żonę zabijają żołnierze Wermachtu, on ożywia swoje marionetki, z których każda ma swoją specyficzną metodę zabijania, i akcja toczy się dalej...po trupach... Ale to był film!
Teraz trochę do tego się wraca, mówię tu o wielkim Boomie jaki wywołał gatunek "Grindhouse" po wspaniałych dziełach Tarantina i Rodrigueza, nie oni utworzyli ten gatunek, ale przywołali w wielkim stylu pamięć o starych dobrych filmach.
I tak jak zacząłem, tak też dokończę: stare filmy są czymś czego nikt nie powinien zapominać i trzeba do nich wracać.
Ach tak, wy już to wiecie i po cichu ściągacie Te filmy, które przypominają się wam po tylu latach...
Pozdrawiam wszystkich wielbicieli starych gatunków.
Huk7