Kiedyś kiedyś, obejrzałam taki film, do którego chciałabym powrócić;
Z tego co pamiętam pojawiał się kilka razy na HBO albo HBO2. Film jest o młodym chłopaku, który, z tego co pamiętam, był uzdolniony muzycznie, napisał jakąś piosenkę, grał na pianinie. Miał też kolegę, który lubił piłkę nożną. I była taka dziewczyna, która się mu podobała, on jej kiedyś te własną kompozycję piosenke spiewał, a ona go zabrała na jakąś... budującą się scene? Co jeszcze pamietam, to to, że jego mama była umierająca, chciała zobaczyć Jana Pawła II, ale była już w bardzo złym stanie, a na końcu filmu umarła.
Przepraszam za niespójność, nie kojarze zbyt wiele.
Zna ktoś tytuł?