film ten leciał kilka miesięcy temu w telewizji na 4, tvn7 albo kulturze. Jest o rodzinie (matka, ojciec i
córka), która mieszkała na pustyni. Ojciec miał jakąś odmianę depresji - ciągle płakał; wszyscy byli w
takiej nietypowej atmosferze - artyści (?), nie mieli prądu, nie pracowali, żywili się tym co mieli w
ogrodzie.
Pewnego dnia przyjechał do nich jakiś urzędnik-nowicjusz, żeby powiedzieć, że nie płacą podatków;
użądliła go pszczoła i tym trafem wsiąknął tam na dłużej, aż zupełnie się zadomowił. Był zakochany w
tej matce dziewczynki. Malował na rolce tapety akwarelami i to później było w jakiejś galerii
wystawiane, bo okazało się, że miał chłopak talent... np horyzont tej małej namalował.