Pamiętam że było to o jakimś gościu który kupił ziemię od szeryfa gdzieś na pustkowiu i zamieszkał tam. Wykopał sobie studnię z wodą, więc zatrzymywali się u niego różni podróżujący. Potem sprowadził sobie tam żonę, chyba z domu publicznego. Pamiętam że na koniec pomagał komuś z pojazdem i przez przypadek przejechał po nim, zaraz potem umarł. Ktoś wie?