Też tak macie (ja 27 lat), że ciężko wam obecnie oceniać filmy na 8,9,10 ? Ósemka jeszcze czasem się zdarzy, ale 9 i 10 to można zapomnieć. Kiedyś jakoś było łatwiej a teraz niby film jest ok, ale głównie oceniam na 7 no i wiadomo dużo 6 czy 5. Nie wiem czy to przez to, że filmy nie są już oryginalne, dużo podobnych schematów, motywów, albo człowiek już coraz starszy i tyle filmów obejrzał, że ciężko go aż tak zadowolić. Pamiętam jak byłem w kinie na Niezniszczalnych miałem z 15 lat i oceniłem na 10, teraz pewnie dałbym z 7 no max 8 z racji, że lubię tych aktorów.
Też tak mam. 10 nie stawiam, max 7, wyjątkowo 9, najczęściej 6. 6 Oznacza, że film jest w porządku, te najlepsze też są w porządku, więc im to nie zaszkodzi.
Ale autor tematu nie zadawał tego pytania osobom, które nie rozumieją, że są na FW, gdzie obowiązuje 10-stopniowa skala ocen. Naprawdę. Zresztą z zakładki "Najwyżej ocenione filmy" wynika, że poza pięcioma dziewiątkami kolejną najwyższą oceną u ciebie jest... siódemka (chyba że błędnie wyświetla). Być może zachorowałaś na różyczkę, gdy pani z matematyki przerabiała z dzieciątkami liczenie do dziesięciu.
Bo kiedyś to były filmy. Gdyby dzisiaj wyszedł film taki jak Fight Club, Dawno temu w Ameryce czt Scarface to bez wątpienia wystawiłbym dychę. Ale co zrobić jak Tarantino i Nolan już bez formy. Tzn forma jest ale brakuje im dawnej magii. Ostatnio 9 wystawiłem chyba Blade Runnerowi49 i może faktycznie zasługuje na 10 bo takiej Diunie zabrakło tego czegoś i dostała ode mnie tylko 7(była zbyt bezpieczna). Jednak staram sie unikać dziesiątek bo Arcydzieło to jednak arcydzieło i według mnie takie coś powstaje może kilka razy na sto lat, albo mam do filmu szczególny sentyment to wystawiam 10 na wyrost ;)
Edit: Jednak jeszcze jedną dziewiątke wystawiłem niedawno - Źle sie dzieje w El Royale - bo przypomniało mi stare świetne filmy Tarantino, które jemu jakoś ostatnio gorzej wychodzą.
I naprawde nie ma dla mnie nowych filmów na dziewiątki. Mam wiele 7-8 które są dobre ale zabrakło jednak im jakiejś iskry geniuszu aby mogły dostać 9. A przecież nie tak dawno odkryłem dopiero "12 gniewnych ludzi" i oceniłem z czystym sumieniem na 9. IMO to nie jest tak, że z naszym wiekiem zmieniają się oceny, to z naszymi czasami filmy robią się coraz banalniejsze i są już bez dawnego błysku, wstrząsu i geniuszu które reprezentowali dawni ludzie kina. Np. taki Kubrick to był mistrz nad mistrzami i nikt nie potrafi zapełnić po nim luki. Tacy ludzie rodzą się raz na 100 lat. I nie chodzi tylko o kino, wystarczy spojrzeć na muzykę - dzisiejsi wykonawcy grają covery znane sprzed lat bo nic lepszego nie potrafią wymyśleć. Musimy chyba czekać na jakąś rewolucje kulturową - wtedy doczekamy się współczesnych arcydzieł. Narazie pozostaje nam oglądać i słuchać klasyke która jest niedościgniona.
Mam podobne odczucia. Może to faktycznie kwestia wieku, bo podejrzewam, że wiele filmów 6-7 lat temu oceniłabym wyżej. Z chęcią stawiam 6 i 7 jak film mi się podoba, 8 i 9 rzadko. Czasem mam wrażenie, że jestem zbyt łagodna, bo myślę, że wiele filmów zasługuje góra na 4/5, ale jak fajnie spędzam czas podczas seansu, to chcę to jakoś okazać.
Zgadzam się, z takich w miarę nowych filmów, w ostatnich pięciu latach, pomimo intensywnych poszukiwań, trafiłem tylko na 3-4 takie zdecydowane 10/10, ale może po prostu im człowiek starszy, tym większą legendą obrastają w głowie jego ulubione tytuły i coraz trudniej kolejnym filmom spełnić wymagania, żeby wejść na taki poziom i zasłużyć na postawienie na tej samej półce.