Z ekranizacjami (tudzież adaptacjami) książek różnie bywa. Niektóre się powiodły (np. Władca Pierścieni)inne nie. Jakie jest wasze zdanie na ten temat? Które były najbardziej udane i wierne pierwowzorowi,a które zwyczajnie skrewiły sprawę i okazały sie kompletnym nieporozumieniem.
Czy macie takie książki, które chcielibyście by zostały przeniesione na duży ekran? (ja osobiście czekam, aż ktoś wreszcie porządnie zekranizuje sagę o wiedźminie Sapkowskiego, bo to co zostało wyprodukowane kilka lat temu niewiele ma wspólnego z książką, nie wspominając o tym, że to straszna miernota).
Masz rację. Niektóre książki okazały sie wprost fantastycznie zekranizowane np. podany przez Ciebie "Lotr" albo np. "Lot na kukułczym gniazdem". To są chyba moje dwie ulubione ekranizacje. Osobiście podobała mi się również ekranizacja czwartej i piątej części Harrego Potter'a. Nie były one wierne książce, ale od czasu do czasu lubię nawet takie, mało ambitne kino, żeby się odstresować.
Jak dla mnie, ze znanych mi prób przelania książki na ekran największą porażką bez wątpienia okazał się "Wiedźmin". Jest to produkcja, która po prostu powinniśmy wszyscy przemilczeć i zapomnieć. Po prostu nie było tego filmu i nadal czekamy, aż w końcu jakiś powstanie i najlepiej gdyby za ten temat zabrał się ktoś, kto zna sie na tym co robi. Być może sukces gry "Wiedźmin" przczyni się do tego, że ktoś, kto umie kręcić dobre filmy postanowi zająć się dziełem Sapkowskiego.
Drugą jak dla mnie największą porażką, było zekranizowanie "Eragona". Żałuję do tej pory, że wydałem 13 zł na bilet do kina. Mam wyrzuty zarówno do reżysera jak i Christophera Paolini, bo w końcu musiał on chyba zaakceptować scenariusz filmowy, który był totalna pomyłką.
Czekam z wielką niecierpliwością na "Hobbita", a także na filmową wersję przygód Rolanda z Gilead, który jest głównym bohaterem powieści Stphena Kinga pt. "Mroczna Wieża". Będzie to nie lada wyzwanie, aby film był równie udany jak książka, ale mam nadzieję, że się to uda.
Chętnie bym też zobaczył takie tytuły w kinach jak: "Władcy Runów" Davida Farland'a i jak najwięcej filmów na podstawie książek Lovecrafta.
O tak, mimo iż ciągle powstają coraz to nowe remake'i starych filmów, mało kto sięga po klasyki literatury. I tak nie widziałem nigdy dobrej ekranizacji "Mistrza i Małgorzaty" - niemal idealnego materiału na wspaniały, epicki film (przyznam się szczerze, że popełniłem nawet scenariusz do tego filmu, który być może w dalekiej przyszłości ujrzy światło dzienne). Kolejnym niezekranizowanym przebojem mogłaby być "Bezsenność" Stephena Kinga - zrealizowana z rozmachem opowieść o starości, śmierci w konwencji dark fantasy mogłaby w głowie sprawnego reżysera ożyć na nowo. Trudnym, lecz niewątpliwie fascynującym zadaniem byłoby również przeniesienie "Zera" Kathe Koji na duży ekran. Powieść-poezja, psychodeliczny trip, historia o nibydziurze, sztuce i perwersji, chora, szokująca, genialna.
"Eragon" praktycznie nie był ekranizacją co prawda niezbyt oryginalnej, ale ciekawie napisanej książki Christphea Paoliniego. Mam nadzieję, że zrobią jeszcze raz! A to pewnie nieprędko nastapi...
"Bezsennści" Stephena Kinga jak do tej pory niestety nie miałem okazji przeczytać, ale spotkałem się z wieloma pozytywnymi opiniami o tej książce, tak więc byłaby ona bardzo dobrym materiałem na film. Zresztą lubię filmu, które są nakręcone na podstawie dzieł Kinga. Gorsze, lepsze ekranizacje, ale zawsze mają ten niepowtarzalny klimat.:)
Poprawionego "Eragona" raczej nie ma co oczekiwać w najbliższych czasach. Mam nadzieję, że jeśli powstanie druga część, to tym razem będzie ona na poziomie.