poszukuję filmu, prawdopodobnie z lat 90 czy 80. jest o pewnym mężczyźnie mającym żonę i 2
synów, który
ucieka od rodziny, bo ma dość swojego dotychczasowego życia prawdopodobnie (po jego ucieczce
wszyscy myślą że umarł). po kilkunastu latach żona go odnajduje i jest toczony jakiś proces.
pamiętam taką kwestię, którą wypowiada syn do matki : "wszystko co osiągnąłem w życiu
zawdzięczam tobie, a nie jemu" (w odniesieniu do ojca, po tym jak się odnalazł) - coś takiego. liczę
na pomoc. oglądałam ten film dawno daawno temu, długo go szukam i nie mogę znaleźć jakoś. :)