Przepraszam bardzo, czy normalną praktyką w TVP Kultura jest urywanie filmów reklamami tuż przed jego końcem i nie pokazywanie zakończenia filmu? Czy to jakaś dodatkowa atrakcja? Misja kulturalna mająca na celu NIE WIADOMO CO, czy po prostu wkurwianie widzów? Dziś na TVP Kultura oglądałem (trudno powiedzieć, że obejrzałem) "Most na rzece Kwai" i ku mojemu zaskoczeniu kilka minut przed końcem walnęli bezczelnie reklamy i już do filmu nie wrócili. Co to miała być za magiczna sztuczka? Ktoś się orientuje?
P.S. To jak właściwie kończy się ten film?
Czego nie rozumiesz? Gdyby to byli "Szybcy i wściekli" nie byłoby aż takich powodów do płaczu, ale "Most na rzece Kwai" to dzieło, a nie teledysk.
Jak oglądam coś co mi się podoba - a gdyby sie nie podobało to wyłączył bym na długo przed końcem - to chcę to zobaczyć do końca, nie ważne co to jest. Każdy ma swój gust i każdego widza należy szanować tak samo. Jeśli uważasz, że ktoś oglądający coś innego niż ty jest od ciebie gorszy, no to sorry, zwracam honor.
Btw: kiedyś ty na Kulturze "Szybkich i Wściekłych" widział?
Nikt tu nie mówi, że ktoś jest gorszy. Po prostu nie wiem skąd żeś wytrzasnął w stwierdzeniu Redoxa i moim jakieś nierówne traktowanie widzów, i że w ogóle sytuacja w której tak przerywają filmy może być dla nas w porządku.
"I do tego jeszcze przy tak fantastycznie wykonanym obrazie! "
Widzisz tu gdzieś nierówne traktowanie widzów? To zdanie jakby wyraża "współczucie", że spotkało mnie to podczas oglądania tak dobrego filmu. Kapewu?
Skąd wytrzasnąłem?
"Gdyby to byli "Szybcy i wściekli" nie byłoby aż takich powodów do płaczu, ale "Most na rzece Kwai" to dzieło, a nie teledysk."
Właśnie stąd. Przerwanie jednego to dla ciebie skandal, a innego jest do zaakceptowania. Jak ktoś ogląda film w tv, to zasługuje na obejrzenie go do konca, niezależnie od tego co by to nie było. Dla kogoś "Szybcy..." mogą być tym czym dla ciebie "Most...", a abonament płacą tak samo i "współczucie" należy im się jednakowe.
Nadal nie wiem gdzie żeś wypatrzył w moich wypowiedziach, że taka sytuacja jest dla mnie do zaakceptowania. Po prostu żal większy, że stało się to akurat na takim filmie, ale taka sytuacja bez względu na film jest nie do zaakceptowania. Co teraz wypatrzyłeś?
Co teraz wypatrzyłem? Właściwie to nic nowego, to samo co 2 pietra wyżej. Na prawdę nie wiem jak mam to powiedzieć żebyś zrozumiał o co mi chodzi.
No dobra, powiedzmy że wiem o co chodzi tobie - przynajmniej tak mi się wydaje - i przyznaje że troche się tu z igły widły zrobiły.
Z tego co kojarze to na TVP Kultura podobnie jak i na TVP1 i TVP2 w czasie filmu nie ma reklam. Przed i po owszem ale w czasie projekcji nie. Czy moze sie myle?