Kilak lat temu na Polsacie, co tydzień w godzinach wieczornych (zawsze po "Dirty Dancing"), leciał pewien serial. Nie pamiętam dokładnie jak się nazywał - jedyne co mi przychodzi do głowy, to "Zabójcze gry", ale pewności nie mam. Zostało wyemitowanych kilkanaście odcinków, około 13.
Film opowiadał o człowieku, który tworzył gry komputerowe. W każdej z nich bohaterami były osoby z życia tego faceta, np. dziewczyna, teściowa lub nauczyciel. W wyniku jakiejś komplikacji z gry zaczęły wychodzić kolejne postacie - jak się łatwo domyśleć - czarne charaktery. Wtedy można było je pokonać w różny sposób w zależności od tego jaki miały słaby punkt w grze. Np. w pierwszym odcinku był gracz w futbol amerykański, który giną tylko od wody. Ze sposobów, jakimi należało unieszkodliwić wroga, które pamiętam, to jeszcze np. pokazanie odbicia w lustrze, zabicie strzałą z łuku, czy postrzał złotym nabojem. Oczywiście do każdej postaci należało używać innej techniki. W każdym z odcinków był też facet w białym garniturze, który zawsze towarzyszył i był przewodnikiem czarnych charakterów. W jednym odcinku ten facet miał czerwony garnitur zamiast białego.