Rzecz miała miejsce bodaj że w lata 70tych (USA, jakiś słoneczny stan, pewnie Kalifornia :]), chyba że zmila mnie stylizacja i zachowanie postaci ;) Charakterystyczna scena - młody chłopak gra na gitarze, na trasie (?), w kazdym razie na powietrzu, w "odpowiedzi" słyszy również czyjąś grę na gitarze, prowadzą taki "dialog" przez chwilę. Jeszcze jedna scena, koniec lub niemal koniec filmu, ten sam mlody chlopak, idzie ulicą, z gitarą, siada albo staje obok jakiegoś kolesia i zaczyna grac, ten drugi tez.
Czy komuś coś świta?