Wielki Marty
Projekt Hail Mary
Tajny agent
TOP FILMY 2026
Lista rankingowa 28 tytułów
Top filmów, które pojawiły się w polskiej dystrybucji w 2026 (kino, streaming, festiwale).
believe the hype - to może być film roku. wybitnie wyreżyserowane, zainscenizowane i zagrane (Timmy po Oscara!) widowisko o narcystycznym dupku, który jest przekonany o swojej wielkości - pięknie symbolizującym USA. najbardziej intensywne doświadczenie ostatnich lat - wraz z Wilkiem z Wall Street, Mad Max: Fury Road i Uncut Gems. ciut za długie. scena z miodem będzie mi się śnić po nocach.
dopiero marzec, a mamy już chyba blockbuster roku. Lord i Miller dostarczyli jeden z fajniejszych buddy movies ever o sile komunikacji i że człowiek kamieniowi człowiekiem. świetna i wierna adaptacja książki, Gosling znowu pokazuje jak bardzo jest niedocenianym aktorem, wizualnie wygląda GENIALNIE, no i muzyka Pembertona tak różna od tego czego z reguły spodziewasz się po filmie sci-fi. za dużo dla mnie czasem tu śmieszkowania, przez co nie czuć aż tak stawki, a i brakuje trochę tych naukowych rozkmin z książki. natomiast bawiłem się świetnie i fajnie w końcu wśród tych wszystkich historii zobaczyć historię, która daje nam trochę nadziei.
świetny mozaikowy portret Brazylii lat 70-tych, tego jak system niszczył ludzi od środka i jak szybko zapominamy lub modyfikujemy historię. niespieszny rytm może niektórych odrzucić, ale ja wsiąknąłem w ten klimat na całego. jedyne do czego mogę się przyczepić to współczesne wtręty i sama końcówka / spokojnie film mógłby się bez tego obejść.
wstrząsnęło mną i chce się tylko ryczeć z bezradności, tak jak bohaterowie tego filmu. można by się przyczepić do warsztatowej części, ale czy to ważne?
świetna satyra na rynek pracy, jego linkedizację, AI i to jak bezrobocie wpływa psychicznie na ludzi i ich status społeczny. kilka kapitalnych scen, świetny humor, znakomita obsada i muzyka, no i jak zawsze jestem pod wrażeniem jak Park potrafi inscenizować sceny. trochę tu jednak za dużo grzybów w barszczu, a i nożyczki montażysty by się przydały. dobrze obejrzeć wraz z Parasite i The Office.
6
Drama
2026
bardzo twisted komedia omyłek. udana satyra na związki i to jak możemy nagle zmienić postrzeganie drugiej osoby. Borgli jak mało kto potrafi wprowadzać dyskomfort na ekranie i mimo że trochę mieli tu jeden żart w kółko, to ogląda się to rewelacyjnie i ciężko się ciągle nie śmiać. ewentualne niedostatki scenariusza dobrze maskują Zendaya i przede wszystkim znakomity Pattinson. mam ciągle wrażenie, że można było z tego pomysłu jeszcze więcej wyciągnąć, ale szanuję jednak wprowadzanie takiego A24-friendly von trierowskiego wisielczego humoru do mainstreamowego kina. i myślę, że dyskusje po seansie mogą być bardzo ciekawe. jest tu też jeden z najlepszych jumpscare’ów ever! z dużym minusem.
ku mojemu dużemu zaskoczeniu - najlepsza część serii, a trzeci akt jest WOW. mokry sen Nergala i nie wiem czy komuś w najbliższym czasie uda się przeciąć poziom zajebistości tej sceny. wciąż mam problem z wkręceniem się w fabułę tej serii, ale bawiłem się naprawdę dobrze i jest to wciąż bardzo świeże podejście do tematu zombie. z plusem.
tragikomedia pomyłek, która pod płaszczykiem absurdalnego kina drogi i czarnego humoru zadaje bardzo istotne pytania - czym różni się szukanie sprawiedliwości od zbrodni, czy te dwie rzeczy da się odróżnić i jak żyć w codziennym reżimie. świetne aktorstwo, bardzo mocny finał, trochę przeszkadzały mi tylko zbyt deklaratywne dialogi i trzeba czasami zawiesić niewiarę w to co dzieje się na ekranie. zasłużona złota palma. z plusikiem.
o wow, epickie, poruszające kino rozliczające się z tym jak komunizm w Jugosławii traktował gejów. trochę za długie, ze zbyt idealnymi bohaterami i strukturalnie dość chaotyczne, ale potrafi uderzyć w bebechy. z plusem.
jestem strasznie rozdarty. podoba mi się wizualnie, świetnie tu chodzi kamera, elementy realizmu magicznego w punkt, młoda obsada ma fajną chemię i jak na Polskę jest to unikatowy film. ale nie kupuję tego jako głos pokolenia młodych ludzi. teoretycznie też jestem młodą osobą, a często ciężko mi było zrozumieć tych bohaterów, dialogi rażą czasem sztucznością, a i znowu sprowadzamy „głos pokolenia Z” do warszawskiej banieczki z odziedziczonym dużym mieszkaniem po rodzicach. plus czy to co jest obecnie świeżością w polskim kinie nie było świeże za granicą 20 lat temu? PODOBAŁO MI SIĘ, to się świetnie ogląda, ale te zachwyty to strasznie przesadzone.
gotycka i upiorna opowieść o międzypokoleniowych traumach, depresji, seksualnych przebudzeniach - i przede wszystkim o śmierci i czekającym na nas miejscu „na kredensie”. nie jest to łatwy seans, czasem forma przysłania treść, ale nie widziałem takiego filmu, jest tu mnóstwo warstw do odkrywania, jest przepięknie nakręcony, wszystkie sceny rytuałów pośmiertnych są niesamowite, a i zostanie mi ten seans w głowie. totalnie warto, choć może zmęczyć.
piękny film-wiersz dla straumatyzowanego kraju, który leży dosłownie na trupach. gdzie pod ziemią leżą ciała, bomby i nieujawnione pragnienia. przepięknie nakręcone. not quite my tempo, ale zostanie mi w głowie.
Cooper chowa swoje wielkie ego i ambicje do kieszeni, zostawia pole innym aktorom i… kręci swój najbardziej przyziemny, a jednocześnie chyba najlepszy film. dużo ciekawych i dojrzałych obserwacji dot. związków z długim stażem, które do mnie trafiły, nawet jeśli film za długo się rozkręca, a dialogi czasem szeleszczą papierem. świetna chemia między Arnettem i Dern. nic wybitnego, ale pozytywne zaskoczenie. z minusikiem.
14
trochę jestem rozdarty, bo cieszę się, że takie kinkowe i ostro queerowe historie wchodzą do bardziej mainstreamowego kina. Melling jest znakomity, a sam pomysł na film fantastyczny. ale z drugiej strony - za prosty jest ten scenariusz. nie kupuję dynamiki tej relacji, nie kupuję też bohatera Skarsgaarda. samo przedstawienie społeczności też jest dla mnie zbyt uproszczone. ale bawiłem się serio dobrze, dużo zabawnych scen i doceniam odwagę. z minusem.
fani Orville’a Pecka mają nowy ulubiony film. słuszne kino, pięknie nakręcone i z udaną rolą Plummera. trochę jednak szkoda, że historia za bardzo jest oparta na indie kliszach i nie spełnią do końca swojego potencjału, można było z tego wycisnąć trochę więcej. ale podobało mi się, potrzebujemy więcej queerowych kowbojów. z minusikiem.

Następny, proszę!

16
życie geja jest trudne cz. 2137. trochę się nabijam, ale jest to jednak udane studium samotności i uzależnienia, czegoś z czym wiele osób lgbt się zmaga i ten film trafnie pokazuje jak bardzo jest to niekończąca się spirala. jest to oczywiście nakręcone dość amatorsko, aktorstwo pozostawia wiele do życzenia, a i nie wiem skąd bezrobotną osobę stać na trenera personalnego. mimo to jest to obiecujące kino i wciągnęło mnie. z minusikiem.
17
Kokuho
2025
fascynujący temat, przepięknie zrealizowane spektakle kabuki, świetne role… ale chryste panie czemu to jest takie długie? po świetnej pierwszej połowie druga strasznie traci tempo, dodaje niepotrzebne wątki poboczne i zaczyna robić się dość ślamazarnie. nie ma tu aż tak wiele treści żeby uzasadnić 3h metraż. szkoda też, że film zajmujący się tematem genderu w tradycyjnym japońskim teatrze tak bardzo po macoszemu traktuje postaci kobiece. warto jednak dla samego tematu, pierwszej połowy i kostiumów. w pełni zasłużona nominacja do Oscara za charakteryzację. z minusem.
fajnie, że raz na jakiś czas dostajemy inną perspektywę gejowską niż piękne młode ciała hokeistów. dość gorzki obraz starości ze znakomitą główną rolę. ale ma za dużo dłużyzn, spokojnie mógłby być z 20 min krótszy. z minusem.
19
Pomocy
2026
to jest dobry fun, finał i duet McAdams-O’Brien zdecydowanie dają radę. ale Raimiego stać chyba jednak na trochę więcej, brakowało mi większej ilości tych goofy-horrorowych motywów. no i w drugim akcie trochę kręci się w kółko, skróciłbym całość o 15 min. natomiast z cyklu „absurdalne głupie kino na luźny wieczór” sprawdza się bardzo dobrze. z plusem.
oczywiście to trochę takie Gone Girl z Temu, z fabułą rodem ze śmieciowego thrillera i celowo mocno przerysowaną Seyfried, która jest tu zresztą najjaśniejszym punktem, ale… bawiłem się serio dobrze! Feig dość nieźle czuję konwencję, choć wolałbym żeby jeszcze bardziej dołożył do pieca. jest jednak trochę za długie, Sydney ma jedną minę cały film, zakończenie jest kretyńskie, a ten „szokujący” plot twist bardzo przewidywalny. ale jestem przekonany, że zestaw xxl smakuje przy tym filmie wybornie i na „tak głupie, że aż spoko” kino na luźny wieczór świetnie się sprawdza. z plusem.
bardzo chciałbym polubić ten film bardziej, bo sam pomysł jest tak szalony, że aż wspaniały. dużo rzeczy mi się tu podoba - estetyka, panujące wciąż uczucie religijnej ekstazy, sceny musicalowe, dobra rola Seyfried i świetna muzyka. ale też fabularnie film ślizga się po powierzchni. nie wiem po tym seansie czym Ann Lee przyciągała ludzi, sama jej postać jest potraktowana dość płytko (nie mówiąc o drugim planie), a temat seksu i religii aż prosi się o lepsze wykorzystanie. nie pomaga też ślamazarne tempo i psująca klimat narracja z offu. mimo wszystko warto, bo jednak sporo tu dobra, po prostu nie opuszcza mnie poczucie zmarnowanego potencjału.
22
Alpha
2025
tu był potencjał na naprawdę dobre kino, ale został zaprzepaszczony przez niedopracowany scenariusz zaczynający wiele wątków, ale nie mający pomysłu na ich odpowiednie rozwinięcie, złe decyzje reżyserskie (co to za niepasujące needle dropy?) i nieciekawą stronę wizualną. są tu ciekawe pomysły, doceniam też, że to zupełnie inne kino niż Titane i Mięso, choć dalej eksplorujące wątki cielesne. i nawet jeśli jest to najsłabszy film Ducournau to dalej jest całkiem intrygujący. tylko nie jestem pewien czy pandemia hiv potrzebuje metafory.
gdyby Burton z Del Toro chcieli nakręcić swoją wersję Leona zawodowcy. ładne to wizualnie (chociaż zamiast cgi wolałbym animatroniki), fajny Mikkelsen, okropna Weaver… ale poza stylówą ostatecznie nie ma tu nic więcej. z plusem.
24
przyjemne i słuszne kino coming-of-age o tym, że nie warto skupiać się tylko na tradycji i oczekiwaniach najbliższych. jest jednak zbyt przewidywalne i za dużo tu klisz, choć mimo wszystko warto. przydałoby się więcej muzyki.
25
Hamnet
2025
sory, ale #niepłakałemnahamnecie duże rozczarowanie, szantaż emocjonalny na maxa, ale jak tu się wzruszać jak ktoś zapomniał napisać porządne relacje między bohaterami. każda scena przeciągnięta na maxa tak żeby na pewno widz wiedział, że tak, teraz ma płakać. a użycie „On Nature by Daylight” Richtera jest mniej więcej tak oryginalne jak wykorzystanie motywu z Requiem dla snu w reklamach. z plusów - technicznie super, zdjęcia Żalą piękne, aktorsko bardzo dobrze i pierwsza połowa filmu jest naprawdę niezła, szczególnie gdy wchodzi w te metafizyczne strony. szkoda, ze w drugiej o tym twórcy kompletnie zapominają. z minusem.
naprawdę pobijcie mnie jeszcze jeśli raz dam się nabrać na powrót do formy Sorrentino. starcze bajania, te same tematy co zawsze, kilka fajnych scen i dialogów, dużo przestylizowania i gadania o niczym, pretensjonalności i płytkich wniosków do ładnego widoczku. Toni Servillo super, ale poza tym widziało się jeden film Sorrentino - widziało się wszystkie.
po tym filmie zachciałem być hetero xd na momenty, ale ostatecznie pomysły kończą się po 20 minutach, w kółko powtarza te same żarty, najciekawsi bohaterowie są tu hetero, bo cała reszta jest strasznie antypatyczna, a całość jest tak dydaktyczna i waląca łopatą po głowie, że wyszedłem z sali bardzo zmęczony. to mogłaby być spoko krótkometrażówka, ale z tak leniwym scenariuszem to te 1,5h trwało jak 2,5.
cytując czyjąś recenzję z Letterboxd: tak to jest jak pozwala się zostać reżyserem komuś kto słynie z pięknych estetycznie moodboardów na pintereście. piękna katastrofa, podchodząca do oryginału z wrażliwością 14-letniej fanki Zmierzchu. ja jestem jak najbardziej za odważnymi adaptacjami wywracającymi treść książki, ale tu nic takiego nie ma. materiały promocyjne obiecywały freaky, odważny, kampowy i bezkompromisowy film, a dostajemy nudny romans z dwójką toksycznych, antypatycznych i strasznie jednowymiarowych bohaterów, którym nie wiem czemu mielibyśmy kibicować. zdjęcia, kostiumy i scenografia piękne, ale tylko podkreślają jaka to jest wydmuszka. ale przynajmniej dostaliśmy nowy album Charli! z minusem.